sobota, 31 października 2015

ROZDZIAŁ 15

Dopłynięcie na Wyspę Mako w poszukiwaniu lekarstwa na wampiryzm zajęło nam 10 dni. Wyspa okazała się wielka i wygląda przepięknie. Wszędzie pełno drzew i strumieni. Rozbiliśmy obóz na plaży. Jest tam bardzo dobry zasięg. Wieczorem pierwszego dnia na wyspie dostałam telefon z numeru zastrzeżonego. Kiedy odebrałam odezwała się jakaś kobieta i powiedziała że nas obserwuje i ma ze sobą naszego Arona ukrytego bardzo daleko i strzegą go jej bracia. Ma na imię Rebekah i jest podobno jedną z pierwszych wampirów na świecie. Kazała mi odnaleźć lekarstwo i jej oddać w zamian za syna.  Następnego dnia wyruszyliśmy po lekarstwo i zastanawialiśmy się jak odzyskać naszego syna nie oddając lekarstwa. Szukaliśmy lekarstwa przez tydzień i w końcu je znaleźliśmy. Było w krypcie w jakiejś jaskini głęboko pod ziemią. Niestety nie wzięliśmy pod uwagę że ona nas śledzi. Kiedy chciałam chwycić lekarstwo ona przybiegła z prędkością wampira i miała ze sobą Arona. Rzuciła go w górę. Dawid i reszta rzucili się żeby go złapać a ja zaczęłam się z nią siłować o lekarstwo. Po chwili ona mnie ugryzła i uciekła z lekarstwem. Postanowiłam o tym nikomu nie mówić. Chciałam zostać wampirem i mieć siłę do walki i ochrony syna i rodziny. Gosia podeszła do mnie z Aronem. Ucieszyłam się gdy go wreszcie mogłam przytulić do piersi. Na szczęście nic mu się nie stało. Jest silnym chłopcem chociaż za tydzień skończy dopiero 6 lat. Postanowiliśmy wrócić do domu.
Po dwugodzinnym rejsie powrotnym do domu byliśmy już na miejscu. Wszyscy nocowali u nas w domu. Ja za 2h miałam stać się wampirzycą i po raz pierwszy musiałam się wtedy napić ludzkiej krwi żeby zacząć żyć jako wampir bo inaczej nie przeżyję. Potem będę podkradała krew ze szpitala z tajnego schowka który jest dla wampirów. Wstałam o 5 rano i nie mogłam zasnąć. Po półgodzinie podeszła do mnie Zuzia która też nie mogła spać.
-Zrobić Ci kawę?
-Jak sobie robisz to mi też możesz bo już dziś nie zasnę.
-Dobra chcesz czarną czy rozpuszczalną?
-Rozpuszczalną.
-Ok już się robi w ekspresie.
Odwróciłam się w jej stronę a ona patrzyła na mnie ponurym wzrokiem.
-O co chodzi?
-Dlaczego mu nie powiedziałaś i innym? Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-O czym?
-O tym że już za chwilę będziesz wampirzycą?
-Skąd o tym wiesz?
-Jestem wiedźmą zapomniałaś?
-Nie ale jak się dowiedziałaś?
-My wiedźmy wyczuwamy kiedy w pobliżu jest wampir lub osoba która za chwilę też nim będzie.
-Przepraszam Cię bardzo ale gdybym wam o tym powiedziała to Dawid by kazał ci mnie uleczyć zaklęciem albo dałby mi swoją krew.
-Ale po co ci to? Dlaczego chcesz być wampirem?
-Dawid nie zawsze będzie w domu a jak nas zaatakują jakieś wampiry albo wilkołaki? Jak się wtedy przed nimi obronię co? Jak obronię Arona?
-No w sumie to masz rację. Nie pomyślałam o tym. Kiedy chcesz mu o tym powiedzieć i innym?
-Wieczorem.
-Ale wtedy będziesz już wampirem z krwi i kości.
-Wiem i nie będą mogli tego zmienić.
-Zrobisz jak uważasz. Ja się do tego nie mieszam.
-No i dobrze.
W tym samym momencie kawa była gotowa więc nalałam nam kawy do filiżanek i wypiłyśmy je w ciszy a potem każda z nas poszła do swojej sypialni. Tak na prawdę to wyskoczyłam przez okno i poszłam na plażę bo za 10 minut będę musiała się najeść. Bałam się reakcji innych domowników a zwłaszcza reakcji Dawida. To mogło zaszkodzić naszemu małżeństwu.
Kiedy doszłam na plażę był tam jeden człowiek który jeśli dobrze widziałam chciał się powiesić lub utopić. Postanowiłam go wyręczyć. Zabiłam go bardzo szybko i poczułam przypływ adrenaliny. Obiegłam plażę w kółko w 10 minut. Wreszcie mogłam bronić się sama i bronić rodzinę. Po powrocie powiedziałam o tym reszcie i tylko Dawid tak jak podejrzewałam wkurzył się na mnie za to i wyjechał do Warszawy żeby to wszystko przemyśleć. Gosia poinformowała mnie o tym że zrobiłam to w zły dzień. Okazało się że dziś jest Halloween. W ten dzień z każdej strony i w każdej chwili może się nam coś stać. Tu miała rację ale i tak było mi przykro że tylko mój brat i brat Dawid się z tego ucieszyli i zabrali mnie na polowanie i opowiedzieli mi o tym jak będzie wyglądało moje życie itp. Aron został z Gosią. Mieliśmy wrócić za 5h tak jej powiedzieliśmy i kiedy wróciliśmy to w domu nie było ani jej ani Arona i ich rzeczy. Była tylko kartka że w moje pierwsze Halloween jako wampirzyca będę mogła chcieć zabić Arona i że dla jego bezpieczeństwa zabiera go tam gdzie go nie znajdę i jutro spotkamy się w Inowrocławiu  na Wszystkich Świętych na cmentarzu w Marulewach. Może to i lepiej że ich tu nie będzie i ja będę tylko z chłopakami. Wszystko okaże się jutro rano.

Nie wiedziałam dlaczego ale następny dzień nie nadszedł i kolejne dni też. Spałam. Spałam tak przez dobre kilkadziesiąt lat. Miałam świadomość co się dzieje. Chciałam otworzyć oczy ale nie mogłam. Tak samo było z rękami nogami i głową. Jakaś siła trzymała mnie w swoim uścisku i nie pozwalała mi na jakikolwiek ruch. Dookoła mnie panowała grobowa cisza. Nie wiedziałam co się ze mną stało i z chłopakami. Czy to pełnia tak zadziała czy jak? Chyba nigdy się miałam tego nie dowiedzieć. Mijały lata a ja leżałam i powoli się wysuszałam z braku krwi. Głód był taki silny że aż sprawiał mi ból taki jakby  ktoś wypalał we mnie dziury. To było nie do zniesienia aż któregoś dnia przestałam czuć cokolwiek i po prostu zasnęłam. Kiedy się obudziłam był rok 2090, a gdy "zasnęłam" był 2014. Spałam 76 lat. Gdy wyszłam z mojej trumny zobaczyłam Gosie Dawida Mateusza Macieja i ku mojemu zdziwieniu Arona który na 100% stał się wampirem bo wygląda jak nastolatek. Za nimi stały nowe nieznajome twarze. Czułam że będę miała dużo do nadrobienia.

Tak o to ominęły mnie lata w których mój syn dorastał i ominęło mnie też wiele innych rzeczy. Od teraz zaczynam nowe życie ze swoją rodziną. Ale ciekawi mnie jedno. Kto na przestrzeni tych lat z moich bliskich umarł a kto nadal żyje? Mam nadzieję że wszystko mi opowiedzą.

Kochany pamiętniku od teraz będę pisała już wszystko na bieżąco w miarę możliwości.

sobota, 17 października 2015

ROZDZIAŁ14

Trzymaliśmy Katherine w niewoli przez 5 lat i nic nie powiedziała. Jednak sami jakimś cudem odnaleźliśmy Mateusza i Macieja. Ona nie była już nam do niczego potrzebna więc ją zasztyletowaliśmy i zakopaliśmy za miastem. Niestety zmieniła ich w wampiry. Stwierdzili że wyprowadzą się do innego domu żeby nie stanowić dla nas zagrożenia. Wczoraj "pochowałam" Agatę a raczej to co po niej zostało czyli ciuchy.  Nikt nie wiedział jak zginęła ani kiedy a nie wiadomo czy Katherine nie kłamała. Również wczoraj u Gosi i Dawida pojawiły się oznaki nawrotu ich mocy a w przypadku Dawida mocy wampira i czarownika. Wszyscy się przestraszyliśmy bo nie wiedzieliśmy jak się będą zachowywać. Najgorsze że Katherine mnie ugryzła ale tak że tego  nie poczułam. Dopiero wczoraj w nocy Dawid to zauważył. Postanowiłam wysłać małego Arona do moich rodziców pod pretekstem że lecę z Dawidem do Stanów do Macieja w odwiedziny. Od teraz my wszyscy z Łeby jesteśmy wampirami. Musimy się nauczyć jakoś z tym żyć. Zuzia poszperała trochę w necie i znalazła stronę na której pisali że lekarstwo na wampiryzm istnieje. Wszyscy razem wyruszyliśmy na poszukiwania. Popłynęliśmy na Wyspę Mako.

sobota, 5 września 2015

ROZDZIAŁ 13

Nie mogłam w to uwierzyć. Od 4 lat nie było nigdzie żadnego wampira. Skąd ona się tu do cholery wzięła, myślałam że już dawno nie żyje. Kiedy się odwróciłam żeby uciec do samochodu po kołek ona stała już prze de mną.
-Paulina-powiedziała
-Katherine-odpowiedziałam
-Kopę lat nic się od tamtego czasu nie zmieniłaś.
-Ty też nie nadal masz obsesję na jego punkcie jak widzę ale to się wkrótce zmieni.
-Dlaczego?-spytała ironicznie
-Bo przestaniesz istnieć.
-Co?
Wtedy wylałam na nią butelkę wody którą trzymałam w ręce i w której była werbena. Zaczęła krzyczeć a ja pobiegłam ile sił w nogach do auta i wyciągnęłam z bagażnika kołek i pobiegłam w jej stronę.
-Zadam ci kilka pytań.
-No dalej może na któreś odpowiem hahahaha.
-Co zrobiłaś z Agatą?
-Ou mówisz o tej biednej małej sierotce Marysi która wścibiała nos w nie swoje sprawy? Tak kojarzę ją.
-Gdzie ona jest?
-Spoczywa w pokoju.
-Od ilu lat?
Pamiętasz dzień w którym miała się z tobą spotkać w Hiszpanii i miała ci powiedzieć coś bardzo ważnego a kiedy się spotkałyście nic takiego nie powiedziała?
-Tak i co z tego?
-Dzień wcześniej spłonęła w lesie razem ze swoimi kolegami wampirami.
-Co? Przecież ona nie była wampirem.
-Ależ oczywiście że b...
W tym momencie kołek przekłuł jej klatkę piersiową. To Dawid ją przekłuł.
-Coś ty zrobił?
-Ona by Cię zabiła
-Nie miała w sobie werbenę była słaba.
-Nie udawała.  Ona codziennie pije napar z werbeny i się na niego uodporniła.
-Ja nie wiedziałam.
-Co ci powiedziała?
-Ona ma naszych braci i trzyma ich gdzieś za miastem.
-Zamkniemy ją w piwnicy do póki nie osłabnie a  wtedy z niej to wyciągniemy.

wtorek, 18 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ 12

Po pogrzebie kuzyna Agata pomieszkała u nas kilka dni i wyprowadziła się do siebie. Podczas jej pobytu u nas wszyscy ciągle się kłócili z Agą. Wczoraj Mateusz wyprowadził się razem z Gosią do mieszkania które razem wynajęli, Gosia powiedziała że jak Aron skończy pięć lat to wraca z Mateuszem z powrotem do Inowrocławia. Wczoraj Dawid powiedział że przez Agatę rozpada się nasza rodzina i chciał abym sobie przypomniała dlaczego wszyscy znajomi Agi i innych znajomych z dawnych lat przestali z nią gadać. Faktycznie sobie przypomniałam. Agata była kiedyś miłą osobą którą każdy lubił ale odkąd zaczęła chodzić do gimnazjum to zrobiła się przemądrzała i zarozumiała. Obgadywała wszystkich dookoła.  Tylko ja jedyna się z nią przyjaźniłam a potem ona wyjechała i wszystko wróciło do normy. Każdy znowu się ze sobą dogadywał.  Ale odkąd wróciła to znowu każdy się z nią kłóci. Nawet mnie zaczyna już ona wkurzać. Postanowiłam z nią o tym pogadać i wytłumaczyć jej że albo się zmieni albo nie będzie miała przyjaciół.
-Halo kto mówi?
-To ja Paula jesteś w domu?
-No pewnie a o co chodzi?
-Wpadniesz dziś do mnie na kawę?  Musimy pogadać.
-Jasne a o co chodzi?
-A nic tam takie babskie pogaduszki.
-Dobrze będę o trzeciej.
-OK będę czekać.
O trzeciej  wpadła Agata. Opowiedziałam jej o wszystkim.  Obiecała że postara się zmienić i wyszła. Nie odzywała się przez miesiąc. Odezwała się do nas na imprezie na plaży z okazji zakończenia zbiorów. Na koniec imprezy zobaczyłam że dosypała czegoś do drinka Dawida. Od tego czasu ją obserwowałam. Po godzinie zobaczyłam że wsadza go do swojego auta i odjeżdża a ja za nią. Zatrzymała się pod swoim domem. Wysiadła z samochodu i wyciągnęła go z auta i związała. Nie mogłam na to patrzeć. Wysiadłam z samochodu lecz wtedy zobaczyłam że Agata to tak na prawdę...Katerina "Katherine" Petrova. Wampirzyca.

czwartek, 30 lipca 2015

ROZDZIAŁ 11

2 LATA PÓŹNIEJ

Ja i Dawid wzięliśmy ślub miesiąc przed urodzeniem się naszego synka Arona który wczoraj skończył 2 latka. Potrafi już chodzić i mówić proste słowa typu mama tata itp. Dziś dostałam list od Agaty w którym napisała że wraca na stałe do Polski. Nie mogłam się już doczekać. Napisała także że kupiła sobie mały domek kilka domów od nas. Oprócz mnie nikt się nie cieszył ponieważ każdy miał dość Agaty bo w dzieciństwie była nie do zniesienia i straciła wszystkich przyjaciół oprócz mnie. Nawet Dawid mieszkał tam gdzie my czyli w Inowrocławiu ale tylko do 18-tki, a potem wyjechał do Stanów i już nigdy się nie zobaczyliśmy ale jakimś cudem ja tego nie pamiętam. Jednak na moją prośbę wszyscy domownicy postanowili się przełamać i postarać dogadywać się z Agatą.
-O której masz być jutro po nią na lotnisku?-pyta Dawid
-O 14 a co?
-To podrzucisz mnie do pracy?
-Przecież dziś sobota. To po co jedziesz do pracy na 14?
-Ponieważ mieliśmy awarię i wszyscy zostaliśmy wezwani.
-Taa jasne uważaj bo uwierzę.
-To zawieziesz mnie czy nie?
-No...
-Spokojnie braciszku my Cię podrzucimy.
-A dokąd to się wybieracie?
-Ja zawożę Mateusza i Macieja do ich dziewczyn a ja i Aron jedziemy do moich rodziców.
-O której wrócicie?
-Ja i Maciej za 2 dni.
-Ja i Aron o 19.
-Mati a czemu wracacie dopiero za 2 dni?
-Jedziemy z Mają i Elizą do Władysławowa na imprezę i na drugi dzień będziemy mieć kaca więc wyjedziemy na następny dzień z rana.
Wszyscy myśleli że dam się nabrać na te ich wymówki dobrze wiedziałam że zaplanowali to wszystko byle tylko nie spotkać tak szybko Agaty.
-Kotku do kiedy ona u nas będzie nocować?
-Do wtorku wtedy kończą prace i meblowanie jej domu.
-O mój boże jak my to przeżyjemy.-powiedzieli chórem.
-Oj dajcie spokój przecież obiecaliście że powstrzymacie głupie docinki co do Agaty.
-Tak pożyjemy zobaczymy.
Wszyscy wyjechaliśmy z domu równo o 12.
Na lotnisku byłam chwile przed 14 więc mogłam poczekać jeszcze chwilę na Agatę.
Samolot przyleciał z lekkim opóźnieniem więc zamiast o 14 Aga przyleciała pół godziny później. Kiedy mnie zobaczyła skoczyła na mnie i zaczęłyśmy się ściskać i cieszyć bo w końcu od naszego spotkania w Hiszpanii minęło już 5 lat. Pojechałyśmy od razu do domu gdzie ku mojemu zaskoczeniu była już Gosia z Aronem i Dawid. A podczas drogi do domu Agata powiedziała że w Łebie będzie przez tydzień do wtorku a w środę jedzie do Inowrocławia na pogrzeb swojego kuzyna który zmarł 2 dni temu. Jej bracia też przyjadą.
-Dawid Gosia jesteśmy!
Pierwsza zbiegła Gosia.
-Aaaaa Agata minęło tyle czasu ale się zmieniłaś przez te 15 lat chodź niech Cię uściskam.
-Ja też się cieszę że Cię widzę.
Przytulały się tak przez dłuższy czas i rozmawiały o tym co się działo przez te lata.
Potem zszedł Dawid. Kiedy się zobaczyli stanęli jak wryci(kiedyś byli parą), potem się uściskali i złożyli razem z Gosią kondolencje Agacie. Zaprosiłam ich na kolację a po kolacji Agata położyła się spać a Zuza pojechała do swojego nowego chłopaka o którym jeszcze nie chce nic mówić żeby nie zapeszyć. Ja uśpiłam małego i poszłam do sypialni i położyłam się spać. To był długi dzień.

czwartek, 16 lipca 2015

ROZDZIAŁ 10

Jestem na polanie. Jest to polana gdzie spotykałam się z Dawidem, ale dziś jest jakaś inna. Rozglądam się i wtedy dostrzegam że na drugim końcu stoi Dawid a z nim nasze dziecko...nie zaraz zaraz właśnie podbiegła do niego i naszego synka mała dziewczynka. Dawid pokazuje na mnie a ona i chłopiec krzyczą MAMA! Kiedy im się bardziej przyglądam dostrzegam że są to bliźnięta. Nawet nie zauważyłam kiedy Dawid do mnie podszedł, ale kiedy już koło mnie stał powiedział.
-Już czas się pożegnać.
-Co? o co ci chodzi? z kim się pożegnać?
-Z naszymi dziećmi.
-Co? Ale dlaczego?
-Zapomniałaś? Dziś dzień walki na moce. moce moce moce.-słyszałam jego głos odbijający się echem. Zaczęłam biec w stronę dzieci. Słyszałam jego śmiech. Zanim dobiegłam zobaczyłam błysk i krzyk dziewczynki. Na ciuchach chłopca było pełno krwi, gdy tam dobiegłam zobaczyłam martwą dziewczynkę. Nogi się pode mną ugięły zaczęłam płakać, a wtedy chłopiec d mnie podszedł i spytał.
-Jesteś ze mnie dumna mamusiu? Wygrałem cieszysz się?
Jego głos zaczął narastać śmiech Dawida tak samo nagle ciało dziewczynki ożyło choć nadal było we krwi. Zaczęło mówić w obcym języku a na koniec usłyszałam.
-Sabat zawsze wygrywa. Ciąża zawsze będzie bliźniacza!!!-i ciało upadło.
Zaczęłam krzyczeć. Obudziłam się na podłodze,cała mokra. Ruszyłam do łazienki. Po półgodzinnym prysznicu ubrałam się i wyszłam. Pojechałam do ginekologa na badanie USG aby sprawdzić czy ciąża jest pojedyncza a nie bliźniacza. Lekarz potwierdził że będzie to chłopiec. Jeden chłopiec.
Kiedy wyszłam na zewnątrz nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Po drugiej stronie ulicy stał Dawid oparty o swój samochód z nonszalanckim uśmiechem. Pobiegłam w jego stronę ile sił w nogach a on objął mnie i pocałował namiętnie a potem wyszeptał.
-Wiesz chyba niedługo będę musiał kupić samochód z większymi drzwiami bo się nie zmieścisz hahaha.
-No wiesz ty co to było podłe hehe.
-Oj daj spokój przecież wiesz że żartuje. Kochasz mnie nadal?
Spojrzałam na niego, zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Ta mina już na mnie nie działa.
-Oj no nie daj się prosić.
Dobrze wiedział że nie potrafię się na niego długo złościć.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Tak a niby jaką?-odpowiedziałam niby zrezygnowana.
-Jak wsiądziesz to się dowiesz.
-No dobra ale jeszcze raz taki żart o moim brzuchu tak ci nie daruje.
Wsiedliśmy i ruszyliśmy na północ od Warszawy.
-Wróciłeś już na stałe?
-Nie jeszcze 2 tygodnie i będę normalnym człowiekiem a wtedy wrócę i zaopiekuję się wami. Który to miesiąc?
-Piąty.
-Aha dobrze prześpij się dobrze ci to zrobi.
Obudziłam się. Był chyba wieczór, jeszcze jechaliśmy.
-Witam księżniczkę jak się spało?
-Bardzo dobrze gdzie my jesteśmy i jak długo spałam?
-Jesteśmy w Łebie i już prawie dojeżdżamy na miejsce a spałaś 8 godzin.
-Co? Tak długo?
-Tak i co z tego ważne że się wyspałaś. O już jesteśmy spójrz.
Zajechaliśmy do domku jednorodzinnego. Był żółty z czerwonym dachem dokładne taki jaki zawsze chciałam mieć.
-I jak podoba się?
-WOW Dawid nawet nie wiesz jak bardzo.
Weszliśmy do środka. Okazało się że Gosia wzięła mnie do siebie po to aby Dawid mógł wszystkie moje rzeczy przenieść do naszego domku który wcale nie był taki mały jakby nam się wydawało. W garażu stał mój Mercedes i Honda Gosi. Z tyłu mieliśmy prywatną plażę z dużym ogrodem  z basenem i placem zabaw dla dzieci. W domu była kuchnia łazienka salon na parterze a na pierwszym piętrze była sypialnia moja i Dawida obok pokój dla dziecka i pokój dla Gosi która zamieszka razem z nami a z nią mój brat Mateusz(są parą)który jutro przyjedzie. Piwnica została przerobiona na kino dla 40 osób oraz pokój gościnny, okazało się też że Maciej wyjechał z powrotem do Stanów i że Dawid już nigdzie nie wyjeżdża i zostajemy wszyscy razem w Łebie. Tym razem na prawdę zaczynamy nowy rozdział w życiu.

czwartek, 18 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 9

-O co chodzi?-spytała Gosia
-Sabat chyba już wie.-odpowiedział Dawid
-O czym wie?-spytałam
-O tym że moce mi wracają i przestaję być wampirem. Ale jest jedna rzecz która mnie niepokoi.
-O co chodzi?-spytałyśmy równocześnie.
-Nie potrafię wykonywać podstawowych czarów i zapominam je.
-Co? To przecież jest niemożliwe.-odpowiedziała Gosia
-A jednak możliwe. Myślę że fakt że byłem czarodziejem a potem wampirem miał na to jakiś wpływ. W moim ciele jest coraz mniej wampirzej mocy a razem z nią znika magia. Jeśli przestanę być wampirem to wtedy może i nie będę już czarodziejem i nie będę musiał z tobą walczyć.
-Ale jak przekonasz do tego sabat?-spytałam
-Właśnie dlatego wróciłem. Musimy się na jakiś czas pożegnać. Co 3 godziny tracę część mocy więc w miesiąc stracę całą a wtedy wrócę i będziemy już zawsze razem nasza dwójka i Gosia.
-Właściwie to będzie nas trójka i Gosia.
Wyraźnie ich to zamurowało.
-Cccooo? Jak to trzech i Gosia?
-Dawid jestem z tobą...w drugim tygodniu ciąży.
-Kiedy to odkryłaś?-spytał Dawid
-Tydzień po tym jak wyjechałeś dostałam nudności kręciło mi się w głowie i wymiotowałam więc kupiłam i zrobiłam test ciążowy i wyszedł pozytywnie.
-Jesteś pewna?-spytała Gosia
-Tak powtórzyłam test 3 razy jutro mam wizytę kontrolną u ginekologa i wtedy się dowiem czy ciąża jest zagrożona i czy jest bliźniacza.
-To nie prawda jako wampir nie mogłem mieć dzieci.
-Ale przecież wtedy już zacząłeś się zmieniać i odszedłeś, więc może akurat wpadliśmy.
-To wy się nie zabezpieczaliście?-spytała Gosia
-Byliśmy wtedy pijani bo były to urodziny jakiegoś znajomego i poszliśmy na górę no i zapomnieliśmy. Zdarza się każdemu. A po za tym wtedy jeszcze nie wiedziałam że zaczynasz się zmieniać więc myślałam że to nic strasznego że ten raz zrobimy to bez prezerwatyw.
-No dobrze nie mogłaś wiedzieć w sumie ja też nie wiedziałam że to się stanie.
-Co teraz zrobimy?
-Na razie Gosia się tobą zaopiekuje a jak wrócę to zamieszkamy razem we trzech ja znajdę pracę i utrzymam naszą rodzinę obiecuję ci to skarbie.
-No dobrze ale dzisiejszą noc spędzisz ze mną i jutro wyjedziesz dobrze?
-Dobrze skarbie nie martw się.
-Moi kochani głupiutcy przyjaciele nawet nie wiecie jak ja was kocham-powiedziała Zuzia przez łzy i się przytuliliśmy a potem każdy się rozszedł w swoją stronę. Ja i Dawid kochaliśmy się błogo w nocy a rano pożegnaliśmy się i odtąd zaczęłam skreślać dni w kalendarzu aby wiedzieć jak długo jeszcze zostało czasu do powrotu Dawida. Teraz już wiem że on mnie naprawdę kocha, a nasze dziecko jest tego dowodem oraz to że będzie to jedynak daje nam siłę bo wiemy że nie będzie musiał walczyć.

niedziela, 14 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 8

Kilka tygodni później Agata wyjechała z powrotem a ja i Dawid wróciliśmy do domu i wtedy Dawid przestał się do mnie odzywać  zamknęli także firmę wiec byłam znowu na bezrobociu ale dostałam ostatnią wypłatę więc na brak pieniędzy narzekać nie mogłam.  Przynajmniej wróciłam do swoich starych zajęć i do przyjaciół. W między czasie jak nas nie było Michał miał wypadek i nie przeżył go. Gosia bardzo to przeżyła.  Pogrzeb był tydzień temu. Jednak nie mogłam zapomnieć o Dawidzie. Zuzia próbowała mnie pocieszać ale to nic nie dawało. Pewnego dnia powiedział że musi mi coś wyznać.
-O co chodzi?-spytałam
-Wiesz że moja rodzina jest w połowie polska a w połowie zagraniczna tak?
-No tak i co z tego?
-Tamta połowa pochodzi z...Salem.
-Co? Jak te wiedźmy z bajek?
-Tak dokładnie. Moja rodzina jest jedną z najpotężniejszych rodzin z Salem...
-Zaraz chwila czyli chcesz mi powiedzieć że jesteś wiedźmą?
-Tak z sabatu Twins czyli bliźniąt. Od pokoleń dzieci rodzą się jako bliźnięta a potem podczas swoich 18 urodzin walczą na śmierć i życie czarami.
-Ale przecież ty nie masz rodzeństwa. Jak to możliwe?
-Bo od kilku lat rodziny które spodziewają się bliźniąt uciekają z Salem do Polski i innych krajów Europy...
-Ale w dalszym ciągu nie powiedziałaś czy masz rodzeństwo.
-Tak mam brata. Znasz go bardzo dobrze.
Kiedy to usłyszałam nie wiedziałam co powiedzieć, przecież nigdy nie spotkałam kogoś kto wyglądał jak Gosia.
-Rodzice postanowili nas rozdzielić jak byliśmy jeszcze mali ja zostałam z nimi a mój brat pojechał do naszej ciotki do Hiszpanii i od tamtej pory się nie widzieliśmy.
-Skoro minęło 17 lat od waszego spotkania to skąd mam go znać?
-Był twoim chłopakiem do niedawna.
Zamurowało mnie. Chodziło o Dawida. Dopiero teraz to sobie uświadomiłam że byli do siebie podobni.
-Co? Ale jak? To nie możliwe przecież on jest wampirem.
-No własnie. Dlatego wciąż żyjemy oboje. Ponieważ gdy zostajesz wampirem zostają ci odebrane wszystkie moce i twoja twarz robi się blada. Odnaleźliśmy się rok temu ale także odnalazł nas sabat ale gdy dowiedzieli się że jedno z nas już nie żyje to odeszli.
-Ale dlaczego wcześniej o tym nie wspomniałaś?
-Bo nie chciałam żeby nikt o tym wiedział. Ale teraz gdy tak cierpisz musisz znać prawdę.
-Ale jaki to ma związek z tym że Dawid odszedł?
-Na początku też nie wiedziałam ale potem okazało się że jego moce zaczynają wracać a za tydzień ja kończę 18 lat i doszliśmy do wniosku że on odejdzie, żebyśmy my mogły żyć w spokoju.
-Dawid ty kochany kretynie!-krzyknęłam
Wtedy usłyszałam za sobą znajomy głos, spojrzałam na Gosie a ona miała twarz jak z kamienia.
-Skoro tak mówisz to chyba sobie  stąd pójdę skarbie.
-Dawid wróciłeś!!!
Rzuciłam mu się w ramiona.
-Tak ale nie na długo chodźcie musimy pogadać.

środa, 11 marca 2015

ROZDZIAŁ 7

-Skarbie ja idę się spotkać z Agatą na plaży, a ty o której wychodzisz na konferencję?
-Ja wychodzę za 10 minut, tylko nie przesadzajcie z drinkami.
-Nie mogę Ci tego obiecać, ja i Aga mamy sporo do nadrobienia, więc możemy nie wrócić trzeźwe.
-No dobra ten raz się zgadzam.
-To do zobaczenia Dawid.
-No pa
Pocałowaliśmy się na pożegnanie i wyszliśmy równo z hotelu, on w kierunku centrum a ja w kierunku plaży. Po 10 minutach szukania znalazłam Agatę. Ona mnie nie zauważyła ale dzięki temu mogłam się jej przyjrzeć. Była jeszcze bardziej sexowna niż kiedyś, była zgrabna, miała piękne kasztanowe włosy i inne rzeczy o których niejedna dziewczyna może tylko marzyć. W tym momencie usłyszałam:
-PAULINA! O mój boże! Paula tu jestem.
-Agata! O mój boże nie mogę wciąż uwierzyć że to ty.
Wpadłyśmy sobie w ramiona. Chyba ze 2 godziny opowiadałyśmy o swoim życiu. Agata tydzień przed przylotem rozstała się z Leonem(moim byłym)

niedziela, 22 lutego 2015

ROZDZIAŁ 6

OKAZAŁO SIĘ ŻE W PODZIEMIACH UMBRELLI UTWORZONE ZOSTAŁO LABORATORIUM  W KTÓRYM PRZETRZYMYWANO OSOBY O NADNATURALNYCH ZDOLNOŚCIACH TAKICH JAK: SZYBKOŚĆ, WIDZENIE PRZYSZŁOŚCI, CZAROWANIE ITP. W MOJEJ SPRAWIE ZEBRAŁA SIĘ SPECJALNA RADA PODCZAS KTÓREJ MIAŁA ZAPAŚĆ DECYZJA CZY USUNĄ MI PAMIĘĆ I WYDALĄ Z FIRMY CZY TEŻ NIE. OSTATECZNĄ DECYZJĄ BYŁO NIE USUWANIE MI PAMIĘCI. ROK PÓŹNIEJ DAWID PRZYZNAŁ MI SIĘ ŻE JEST WAMPIREM I MA 150 LAT, ORAZ ŻE Z CAŁEJ 5 RODZEŃSTWA PRZEŻYŁ TYLKO ON I MACIEJ. ICH SIOSTRY I BRAT ZMARLI NA HISZPANKĘ A ICH PRZEMIENIŁ LEKARZ WAMPIR NA PROŚBĘ ICH MATKI. MIAŁ TEŻ ŻONĘ BELLĘ I CÓRKĘ SARĘ, Z KTÓRYMI KONTAKT STRACIŁ PODCZAS II WOJNY ŚWIATOWEJ. RAZEM Z BRATEM NIE ZAPRZESTALI POSZUKIWAŃ. W TAJNYM LABORATORIUM PRÓBUJĄ OPRACOWAĆ LEKARSTWA NA CHOROBY TAKIE JAK HIV, AIDS, RAK ITD. CHCĄ TAKŻE ZMIENIĆ JAK NAJWIĘKSZĄ ILOŚĆ LUDZI WAMPIRY ABY NIGDY NIKT JUŻ NIE UMARŁ I ŻEBY KAŻDY ŻYŁ WIECZNIE. KAŻDEGO NOWEGO CZŁOWIEKA Z NADNATURALNYMI ZDOLNOŚCIAMI ŚCIĄGAJĄ TUTAJ I PROWADZĄ NAD NIM BADANIA.
-DAWID JA JUŻ TAK NIE MOGĘ DŁUŻEJ ŻYĆ. POTRZEBUJĘ WAKACJI.
-DOBRZE W PRZYSZŁYM MIESIĄCU WYJEŻDŻAM NA SYMBOZIUM KORPORACYJNE DO HISZPANII WIĘC SOBIE WYPOCZNIESZ NA PLAŻY.
-TAK? NAPRAWDĘ NIE ŻARTUJESZ SOBIE TERAZ ZE MNIE?
-JAK BYM MÓGŁ. NIE NIE KŁAMIĘ CO ROKU ZBIERA SIĘ SYMBOZIUM NAUKOWE KORPORACJI UMBRELLA NA CAŁYM ŚWIECIE, Z KAŻDEJ KORPORACJI PRZYJEŻDŻA GŁÓWNY SZEF ZE SWOIM NAJLEPSZYM PRACOWNIKIEM.
-ALE POWIEDZ MI JEDNO. JAK WAMPIRY MIAŁY BY ŻYĆ WIECZNIE SKORO WSZYCY LUDZIE BYLI BY WAMPIRAMI.
-NORMALNIE, A NIBY JAK?
-YYY SKĄD WEZMĄ LUDZKĄ KREW?
-SŁUCHAJ U NAS W  PODZIEMIACH KILKA RAZY W MIESIĄCU POBIERAMY KREW I PRZECHOWUJEMY JĄ W KOMORACH I LODÓWKACH.
-A NO TO DOBRZE. TO KIEDY WYJEŻDŻAMY?
-NA POCZĄTKU MARCA.
-JUŻ? TAK SZYBKO? SUPER JUŻ SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ.
NAZAJUTRZ ZADZWONIŁ TELEFON ALE NUMER SIĘ NIE WYŚWIETLIŁ. ODEBRAŁAM.
-HALO?
-HALO? CZEŚĆ PAULINA TO TY?
-TAK A KTO MÓWI?
-TO JA NIE POZNAJESZ?
-NIE NIESTETY.
-AGATA.
AGATA BYŁA MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ W DZIECIŃSTWIE ALE GDY MIAŁYŚMY PO 10 LAT JEJ RODZINA PRZEPROWADZIŁA SIĘ DO HISZPANII.
-AGATA O MÓJ BOŻE JAK MIŁO CIE SŁYSZEĆ. PO TYLU LATACH. GDZIE JESTEŚ? GDZIE MIESZKASZ? JAK CI SIĘ ŻYJE?
-SPOKOJNIE SPOKOJNIE. U MNIE WSZYSTKO DOBRZE. NADAL MIESZKAM W HISZPANII I TAK JAK TY PRACUJĘ W KORPORACJI UMBRELLA I TEŻ MNIE MÓJ NARZECZONY ZABIERA DO TEGO SAMEGO HOTELU WIĘC BĘDZIEMY MOGŁY SIĘ SPOTKAĆ I POGADAĆ. CO TY NA TO?
-CO JA NA TO? O NIC WIĘCEJ NIE PROSZĘ. AGA Z NIEBA MI SPADŁAŚ.
-TO DO ZOBACZENIA ZA TYDZIEŃ.
-TAK PAPAPAPAPA.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ BYLIŚMY JUŻ W HISZPANII A NASTĘPNEGO DNIA MIAŁAM SPOTKAĆ SIĘ Z AGATĄ. TO BĘDZIE DZIEŃ PEŁEN WRAŻEŃ I EMOCJI.

środa, 18 lutego 2015

ROZDZIAŁ 5

-Dziś zaczynam swój pierwszy dzień w nowej pracy. Jezu jestem taka zdenerwowana, nie wiem jak ja tam wytrzymam.
-Spokojnie dziewczyno nie ma się o co martwić, jesteś dobra w te klocki. byłaś najlepszą statystką na swoim roku.
-Tak Kamila łatwo Ci mówić tylko że od razu wzięli mnie na złoty poziom, czyli tam gdzie pracuje Dawid i inni sami najlepsi pracownicy.
-To tym bardziej powinnaś się cieszyć. Wyróżnili cię a ty jak zwykle dramatyzujesz. Muszę kończyć Michał przyszedł pa powodzenia.
-Nie dziękuję Kami pa.
ODŁOŻYŁAM SŁUCHAWKĘ I ZACZĘŁAM SIĘ UBIERAĆ W SWÓJ STRÓJ ROBOCZY. W KORPORACJI UMBRELLA WSZYSTKIE KOBIETY NOSIŁY CZARNE SPÓDNICZKI I MARYNARKI ORAZ BIAŁE LUB BŁĘKITNE KOSZULE, A PANOWIE NOSILI CZARNE GARNITURY, SPODNIE I BIAŁE LUB BŁĘKITNE KOSZULE. BARDZO SIĘ DENERWOWAŁAM PIERWSZYM DNIEM W PRACY. WYSZŁAM Z DOMU I WSIADŁAM DO AUTA. OD FIRMY DZIELIŁO MNIE 30 MINUT DROGI. DOJECHAŁAM 10 MINUT PRZED CZASEM I ZAPARKOWAŁAM SAMOCHÓD W PODZIEMNYM PARKINGU I POJECHAŁAM WINDĄ NA ZŁOTY POZIOM. PRACOWAŁAM TAM ZALEDWIE GODZINĘ I ZAUWAŻYŁAM ŻE COŚ W TEJ FIRMIE JEST NIE TAK. KIEDY LUDZIE WCHODZILI DO BIUR TO SZYBY OD RAZU SIĘ PRZYCIEMNIAŁY A GDY SIĘ ROBIŁY Z POWROTEM NORMALNE TYCH LUDZI JUŻ TAM NIE BYŁO. KIEDY SPYTAŁAM OTO DAWIDA TO ODPOWIADAŁ MI ,ŻE COŚ MI SIĘ PRZYWIDUJE, ALE JA WIEDZIAŁAM SWOJE. POSTANOWIŁAM TO SPRAWDZIĆ.
-Angeliko szef prosi o kawę. Zrób ją i postaw u mnie na biurku.
-Dobrze już robię.
KIEDY 10 MINUT PÓŹNIEJ WESZŁAM DO BIURA DAWIDA ZOBACZYŁAM ŻE W MIEJSCU GDZIE POWINNO BYĆ BIURKO JEST DZIURA OŚWIETLONA LAMPAMI. W TEJ SAMEJ CHWILI USŁYSZAŁAM TRZASK DRZWI.
-Nie powinnaś tu wchodzić kiedy szyby są przyciemnione.
-Dlaczego? Dokąd ten tunel prowadzi?
-Uspokój się...
-Nie nie uspokoję się. chcę wiedzieć dokąd to prowadzi i czy to tam znikają ci wszyscy ludzie.
-Wszystko ci wytłumaczę tylko się odsuń z tam tąd.
-Nie sama sprawdzę co tam jest.
SKOCZYŁAM. CZUŁAM JAK SPADAM ALE W PEWNYM MOMENCIE POCZUŁAM SILNE  RAMIONA DAWIDA NA SOBIE. KIEDY WYLĄDOWALIŚMY ZOBACZYŁAM ŻE JESTEŚMY KILKA PIĘTER POD ZIEMIĄ. ROZEJRZAŁAM SIĘ DOOKOŁA I ZOBACZYŁAM ŻE WSZĘDZIE SĄ PRACUJĄCY LUDZIE I PEŁNO LUDZI W KOMORACH. KIEDY DAWID MI WSZYSTKO WYTŁUMACZYŁ MOJE ŻYCIE WYWRÓCIŁO SIĘ O 360 STOPNI.

wtorek, 17 lutego 2015

ROZDZIAŁ 4

-TYDZIEŃ PO BALU DAWID MUSIAŁ WYJECHAĆ Z POLSKI DO STANÓW DO BRATA KTÓRY CIĘŻKO ZACHOROWAŁ. OD TAMTEGO CZASU MINĘŁY 2 MIESIĄCE I W TYM CZASIE ZADZWONIŁ TYLKO 4 RAZY I POWIEDZIAŁ ŻE WRÓCI PIERWSZEGO DNIA WIOSNY A TO JUŻ JUTRO. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ.
-WYLUZUJ KOCHANA JAK POWIEDZIAŁ ŻE WRÓCI TO WRÓCI.
-ŁATWO CI MÓWIĆ GOSIA TY MICHAŁA MASZ OBOK SWOJEGO DOMU CAŁY CZAS. A TAK W OGÓLE TO JAK WAM SIĘ UKŁADA?
-JEST ZNAKOMICIE, OD TAK DAWNA O TYM MARZYŁAM ŻEBY ZNALEŹĆ IDEALNEGO FACETA I OTO MAM SZYMONA.
-A CZY MÓWI JESZCZE COŚ O MNIE?
-W PIERWSZYCH 2 TYGODNIACH BYŁ NIE DO ZNIESIENIA, CIĄGLE TYLKO "PAULA TO PAULA TAMTO" NIE SZŁO GO JUŻ SŁUCHAĆ   ALE NARESZCIE PRZESTAŁ. CZEMU PYTASZ?
-BO W SZKOLE CIĄGLE MNIE BACZNIE OBSERWUJE I NIE MOGĘ TEGO ZNIEŚĆ.
-ROZUMIEM CIĘ. TĘSKNISZ TROCHĘ ZA NIM?
-TROCHĘ TAK. GOSIA WŁAŚNIE WPADŁAM NA GENIALNY POMYSŁ.
-NO DAWAJ.
-MOŻE JAK DAWID WRÓCI TO WYBIERZEMY SIĘ WE CZWÓRKĘ DO KINA POTEM NA ŁYŻWY I NA KONIEC NA PIZZĘ  DO CENTRUM?
-FAKTYCZNIE ŚWIETNY POMYSŁ. A DO KINA NA CO?
-NIE WIEM MYŚLAŁAM O 50 TWARZY GREYA I O WARSAW BY NIGHT.
-ZDECYDOWANIE GREY.
NAGLE Z KUCHNI USŁYSZAŁAM WOŁANIE MAMY.
-PAULINA KAMILA PRZYSZŁA ZEJDŹ NA DÓŁ GADASZ PRZEZ TEN TELEFON JUŻ 2 GODZINY Z ZEGARKIEM W RĘKU.
-JUŻ IDĘ MAMO! GOSIA MUSZĘ KOŃCZYĆ MAMA MNIE WOŁA.  TO JESTEŚMY UMÓWIONE?
-TAK NA 100%. POZDRÓW ODE MNIE LIZ.
-DOBRZE PA.
ODŁOŻYŁAM SŁUCHAWKĘ I UPIĘŁAM WŁOSY W KITKĘ I ZESZŁAM NA DÓŁ. GDY SCHODZIŁAM SPODZIEWAŁAM SIĘ ZOBACZYĆ KAMI ALE ZAMIAST NIEJ W PROGU STAŁ DAWID. STANĘŁAM W PÓŁ SCHODKA. PO 5 SEKUNDACH ZROZUMIAŁAM ŻE TO NIE SEN ŻE TO ON TU STOI PRAWDZIWY, MÓJ DAWID. RZUCIŁAM MU SIĘ W RAMIONA A ON MNIE MOCNO WYŚCISKAŁ I CZULE POCAŁOWAŁ.
-NIESPODZIANKA UDANA WNIOSKUJĘ Z TWOJEGO ZACHOWANIA.
-JESZCZE PYTASZ. MIAŁEŚ BYĆ JUTRO.
-TAK ALE ZWOLNIŁY SIĘ DWA MIEJSCA W SAMOLOCIE I PRZYLECIELIŚMY.
-MY TO ZNACZY TY I KTO?
-MÓJ BRAT  MACIEJ. BĘDZIE ZE MNĄ MIESZKAŁ W NASZYM DOMU RODZINNYM.
WYJRZAŁAM ZZA DAWIDA I FAKTYCZNIE STAŁ TAM OPARTY O SAMOCHÓD WYSOKI CZARNOWŁOSY MACIEJ. BYŁ NIECO PRZYSTOJNIEJSZY OD DAWIDA ALE WYGLĄDAŁ NA CWANIAKA KTÓRY WSZYSTKO WIE I UMIE. CHWILĘ PÓŹNIEJ ZAUWAŻYŁAM ŻE ZAMIAST HIUNDAYA STOI MERCEDES S COUPE.
-KIEDY ZMIENIŁEŚ SAMOCHÓD?
-A TAK PRZY OKAZJI.
- DAWID PRZECIEŻ TAKIE MASZYNY KOSZTUJĄ MAJĄTEK.
-EEE TAM TYLKO 554 000 TYS.
-HAHA TYLKO? DLA CIEBIE TO TYLKO?
-TAK ZAPOMNIAŁAŚ CHYBA ŻE JESTEM JEDNYM Z NAJBOGATSZYCH LUDZI W POLSCE. PO ZA TYM DLA CIEBIE TEŻ MAM SAMOCHÓD.
-TAK A JAKI?
-MERCEDES KLASA CLA COUPE.
-NIE NIE MOGĘ TEGO PRZYJĄĆ. JEST ZBYT DROGI. MAMO CHODŹ TU SZYBKO.
-JUŻ IDĘ.
-SPOKOJNIE KOSZTOWAŁ TYLKO 121 000 TYS.
-DLA CIEBIE TO MOŻE ZNACZY TYLE CO NIC, ALE MNIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE NIE BĘDZIE NA NIEGO STAĆ.
W TYM SAMYM MOMENCIE KIEDY TO POWIEDZIAŁAM PRZYSZŁA MAMA.
-DZIECI O CO CHODZI WSZĘDZIE WAS SŁYCHAĆ. NA CO CIEBIE NIE STAĆ PAULINKO?
-NA TAMTEGO MERCEDESA.
MAMA SPOJRZAŁA NA MÓJ PREZENT I POTEM NA DAWIDA.
-NIE PRZYJMIEMY TEGO.
-TO SAMO MU MÓWIŁAM.
-CHCESZ SIĘ WKUPIĆ W NASZE ŁASKI?
-NIE PROSZĘ MNIE PO SŁUCHAĆ...
-NIE TO TY MNIE POSŁUCHAJ MŁODY PANIE JEŚLI MYŚLISZ ŻE TO ŻE JESTEŚ BOGATY A MY BIEDNI I ZYSKASZ TYM NASZĄ SYMPATIĘ TO SIĘ GRUBO POMYLIŁEŚ.
-NIE NIE O TO MI CHODZI LIZ!!!
JESZCZE NIGDY NIE SŁYSZAŁAM BY DAWID KRZYCZAŁ.
-U NAS W FIRMIE KAŻDY NOWY PRACOWNIK DOSTAJE SAMOCHÓD ODPOWIEDNI DO JEGO STANOWISKA W PRACY A W ZAMIAN JEGO WYPŁATA WYNOSI NP. 5500 TYS. TO MY TO 500 ZŁ. ODCIĄGAMY NA SPŁATĘ SAMOCHODU.  W TYM ROKU PRZETARGI WYGRAŁY MERCEDESY WIĘC FUNDUJEMY PRACOWNIKOM MERCEDESY I JEŻDŻĄ NIMI TAK DŁUGO JAK CHCĄ NAWET JEŚLI PÓŹNIEJ JUŻ U NAS NIE PRACUJĄ, ALE MUSZĄ PRACOWAĆ OBOWIĄZKOWO TAK DŁUGO DOPÓKI AUTO NIE ZOSTANIE SPŁACONE. A POTEM KRZYŻYK NA DROGĘ.
-ALE DAWID JA PRZECIEŻ U CIEBIE NIE PRACUJĘ.
-WŁAŚNIE DO TEGO DĄŻĘ. JUTRO MASZ URODZINY WIĘC TEN SAMOCHÓD I PRACA U MNIE TO PREZENT URODZINOWY. ROZUMIESZ TERAZ.
KIEDY TO USŁYSZAŁAM SERCE MI STANĘŁO. JESZCZE NIGDY NIE DOSTAŁAM TAK DROGIEGO PREZENTU OD NIKOGO.
-JEST WSPANIAŁY. ZGODA BĘDĘ U CIEBIE PRACOWAŁA.
RZUCIŁAM SIĘ ZNÓW NA NIEGO I ZACZĘLIŚMY SIĘ NAMIĘTNIE CAŁOWAĆ.
-EKHM... DAWID CHCIAŁABYM CIĘ PRZEPROSIĆ JA...
-JUŻ DOBRZE TEŻ BYM TAK ZAREAGOWAŁ NA PANI MIEJSCU NIE MA O CZYM MÓWIĆ.
-TAK? CIESZĘ SIĘ BARDZO TO JA WRACAM DO SWOICH OBOWIĄZKÓW.
-CHCESZ SIĘ PRZEJECHAĆ?
-NO PEWNIE ŻE CHCĘ ALE ZACZEKAJ CHWILĘ. ILE TWÓJ BRAT MA LAT?
-17 A TWÓJ?
-TEŻ 17. MOŻE ICH ZE SOBĄ POZNAMY?
-PEWNIE CZEMU NIE. MACIEJ PODEJDŹ TU.
MACIEJ PODSZEDŁ OD NIECHCENIA.
-PRZYWITAJ SIĘ Z PAULĄ.
-WITAJ, JESTEŚ SZCZĘŚCIARĄ ŻE TRAFIŁAŚ NA NASZĄ RODZINĘ. MÓJ BRAT JEST TAK UROCZY ŻE NIKT MU SIĘ NIE OPRZE.
-MMM BARDZO MI MIŁO. ZARAZ POZNASZ MOJEGO BRATA MATEUSZA.
-PAULINA WOŁAŁAŚ MNIE? O CZEŚĆ DAWID.
-CZEŚĆ POZNAJ MOJEGO BRATA MACIEJA.
-MACIEJ TO TY?
-MATEUSZ?
-TO...TO WY SIĘ ZNACIE?
-TAK PAULA PAMIĘTASZ JA CI OPOWIADAŁEM ŻE W STANACH POZNAŁEM JEDYNEGO POLAKA KTÓRY STAŁ SIĘ MOIM NAJLEPSZYM KUMPLEM?
-TAK COŚ WSPOMINAŁEŚ.
-TO WŁAŚNIE BYŁ MACIEJ. KURDE 5 LAT MINĘŁO A TY NIC SIĘ NIE ZMIENIŁEŚ.
-TY TEŻ NIE. CHOCIAŻ BICEPSY CI UROSŁY I SZEŚCIOPACZEK TEŻ MASZ NICZEGO SOBIE LASKI ZA TOBĄ PEWNIE SZALEJĄ JAK W STANACH CO?
-NAWET NIE WIESZ JAK. TY TEŻ MASZ NIEZŁE BICEPSY I SZEŚCIOPACZEK.
DOPIERO TERAZ SPOSTRZEGŁAM ŻE OBOJE SĄ BEZ KOSZULEK. NIGDY WCZEŚNIEJ NIE MYŚLAŁAM ŻE MÓJ BRAT JEST TAKI SEXOWNY, A MACIEJ JESZCZE BARDZIEJ. ALE NIKT NIE JEST BARDZIEJ SEXOWNY OD DAWIDA, NAWET SZYMON MU NIE DORÓWNA CHOCIAŻ GRA W FOOTBALL I TO ON POWINIEN MIEĆ RZEŹBĘ A NIE DAWID I JEGO BRAT ORAZ MÓJ BRAT. GDYBYM BYŁA Z NIMI TRZEMA TO Z ŁÓŻKA BYM NIGDY NIE WYCHODZIŁA.
-MATEUSZ MACIEK A WAM JEST TAK CIEPŁO?
-TAK SIOSTRA WYLUZUJ.
-WŁAŚNIE SKARBIE WYLUZUJ.
WTEDY ZOBACZYŁAM ŻE DAWID TEŻ ŚCIĄGNĄŁ KOSZULKĘ I WRZUCIŁ JĄ DO SAMOCHODU.
-NO NIE TY TEŻ MISIU? NIE MOŻESZ CHYBA Z NIMI ZBYT DŁUGO PRZEBYWAĆ.
-OJ NIE PRZESADZAJ JUŻ. TO CO JEDZIEMY?
-A GDZIE JEDZIECIE
-JAK TO GDZIE?
-MOIM NOWYM MERCEDESEM BRACISZKU SPÓJRZ.
KIEDY SKOŃCZYŁ GO OGLĄDAĆ I KOMENTOWAĆ OZNAJMIŁ ŻE IDĄ Z MAĆKIEM DO DOMU.
-JEŚLI TO JUŻ WSZYSTKO TO MY IDZIEMY DO  MOJEGO POKOJU.
-MATEUSZ CZEKAJ. MASZ ŁAP.
RZUCIŁAM MU KLUCZE DO MOJEGO AUDI TT
-TYLKO SIĘ NIM NIE ZABIJ JEST OD TERAZ TWÓJ.
-SERIO?! DZIĘKI SIOSTRA KOCHAM CIĘ.
-NIE MA ZA CO, ODWDZIĘCZYSZ SIĘ W NATURZE. TEŻ CIĘ KOCHAM.
WSIEDLIŚMY RAZEM Z DAWIDEM DO MOJEGO MERCEDESA I ODJECHALIŚMY.
WRÓCILIŚMY 10 MINUT PRZED TATĄ RÓWNO Z MATEUSZEM. WSZYSCY SIĘ POŻEGNALIŚMY I DAWID ODJECHAŁ Z MACIEJEM SWOIM MERCEDESEM A WTEDY PODJECHAŁ TATA SWOIM VOLVO 3CC KTÓREGO WYGRAŁ W LOTERII NOWOROCZNEJ W RADIU ESKA. POWIEDZIAŁ ŻE W DŁUGI WEEKEND MAJOWY ROZBUDUJE GARAŻ ŻEBY MÓJ MERCEDES, JEGO VOLVO, AUDI MATEUSZA I BMW ZAGATO COUPE MAMY MOGŁY SIĘ ZMIEŚCIĆ I ŻEBY KAŻDY MÓGŁ SWOBODNIE WYJECHAĆ. TAK WIĘC W MAJU NASZ GARAŻ ZAJMOWAŁ POŁOWĘ MIEJSCA GDZIE BYŁ PŁOT(PRZEJĄŁ GARAŻ SĄSIADÓW ZA DOBRĄ CENĘ KTÓRZY BYLI NIEPEŁNOSPRAWNI I ZAMIESZKALI W DOMU SPOKOJNEJ STAROŚCI) I ODTĄD MIELIŚMY NAJWIĘKSZY GARAŻ NA NASZEJ ULICY I KAŻDY SAMOCHÓD MIAŁ SWÓJ PRZEDZIAŁ I KANAŁ TAK ROZBUDOWANY ŻEBY ZMIEŚCIŁY SIĘ W NIM WSZYSTKIE POTRZEBNE CZĘŚCI DO DANEGO SAMOCHODU I ŻEBY NIE TRZEBA BYŁO SIĘ SCHYLAĆ.

poniedziałek, 16 lutego 2015

ROZDZIAŁ 3

WIECZOREM NIE MOGŁAM ZASNĄĆ. CAŁY CZAS MYŚLAŁAM O DAWIDZIE I O NASZYM PIERWSZYM POCAŁUNKU. W KOŃCU  W KTÓRYMŚ MOMENCIE ZASNĘŁAM. MIAŁAM POGMATWANE SNY ZWIĄZANE NA PRZEMIAN Z MICHAŁEM I DAWIDEM.
RANO OBUDZIŁ MNIE TELEFON. TO KAMILA DZWONIŁA.
-HEJ PAULA CO U CIEBIE?
-CZEŚĆ KAMI. SŁUCHAJ WIESZ KTÓRA JEST GODZINA?
-EEEE 12 W POŁUDNIE?
-CO ŻARTUJESZ SORKI KAMI ALE MUSZĘ KOŃCZYĆ PA PÓŹNIEJ POGADAMY\
-PAULA CZEKAJ...
ZERWAŁAM SIĘ Z ŁÓŻKA ROZEBRAŁAM I WESZŁAM POD PRYSZNIC. GDY WYSZŁAM BYŁAM JUŻ WYBUDZONA. W MOJEJ GŁOWIE JUŻ UKŁADAŁY SIĘ PLANY ODNOŚNIE DZISIEJSZEGO DNIA. WTEM ZADZWONIŁ TELEFON, NIE PATRZĄC KTO DZWONI ODEBRAŁAM MYŚLĄC ŻE TO ZNOWU KAMILA.
-KAMILA POWIEDZIAŁAM ŻE ZADZWONIĘ PÓŹNIEJ. CZY TAK TRUDNO JEST CI BEZE MNIE WYTRZYMAĆ?
-OH SKORO TAK TO NIE BĘDĘ PRZESZKADZAŁ.
ZAMUROWAŁO MNIE SPOJRZAŁAM NA EKRAN TELEFONU I ZAMIAST IMIENIA KAMILA WIDNIAŁO IMIĘ DAWID.
-DAWID HEJ, PRZEPRASZAM NIE SPOJRZAŁAM KTO DZWONI I MYŚLAŁAM ŻE TO MOJA PRZYJACIÓŁKA KAMILA.
USŁYSZAŁAM JEGO ŚMIECH. JEGO ŚMIECH BYŁ TAKI BOSKI A JEDNOCZEŚNIE ZARAŹLIWY.
-HAHAHAHAHA NIC SIĘ NIE STAŁO. SŁUCHAJ CZY MOGĘ ZADAĆ TOBIE JEDNO PYTANIE?
-NIECH NO POMYŚLĘ. HMM?
CHCIAŁAM POTRZYMAĆ GO TROCHĘ W NAPIĘCIU ŻEBY NIE POMYŚLAŁ ŻE JESTEM JAKĄŚ WALNIĘTĄ I NAPALONĄ NASTOLATKĄ.
-DOBRZE ZGODA O CO CHCIAŁBYŚ MNIE ZAPYTAĆ?
-CZY WYBIERZESZ SIĘ ZE MNĄ NA BAL JESIENNY?
-JAKI BAL?
-NO W STUDIO ORGANIZOWANY JEST BAL JESIENNY. ZAPOMNIAŁAŚ? PRZECIEŻ ANTONIO ZE 100 RAZY O TYM MÓWIŁ.
KIEDY WCZORAJ POSZŁAM NA OTWARCIE STUDIA 21 PO REMONCIE OKAZAŁO SIĘ ŻE DAWID TEŻ SIĘ TAM ZAPISAŁ I W RAMACH OTWARCIA STUDIA PO ROCZNEJ PRZERWIE DYREKCJA ORGANIZUJE BAL JESIENNO-INAUGURACYJNY.
-JAKŻEBYM MOGŁA ZAPOMNIEĆ.
-PRZYZNAJ SIĘ ZAPOMNIAŁAŚ?
-TAK PO PROSTU MYŚLAŁAM O WCZORAJSZYM POCAŁUNKU I NIE SPAŁAM PRZEZ PÓŁNOCY. O KTÓREJ PO MNIE BĘDZIESZ?
-O PIĄTEJ PASUJE?
-PERFEKCYJNIE. BĘDĘ CZEKAŁA O PIĄTEJ.
-DO ZOBACZENIA.
ODŁOŻYŁAM SŁUCHAWKĘ I SPOJRZAŁAM NA ZEGAREK MIAŁAM 5 GODZIN NA PRZYGOTOWANIE SIĘ WIĘC POSZŁAM NA ZAKUPY. PO 3 GODZINACH WRÓCIŁAM DO DOMU I KOLEJNE 1,5 GODZINY ZESZŁO MI NA PRZYGOTOWANIACH A POTEM MIAŁAM PÓŁ GODZINY DLA SIEBIE. PUNKTUALNIE O 5 DAWID PRZYJECHAŁ PO MNIE I POJECHALIŚMY NA BAL. NA BALU BYŁO CUDOWNIE PRZY DAWIDZIE CZUŁAM TO CZEGO NIGDY NIE CZUŁAM  PRZY SZYMONIE ORAZ ZAZDROSNE SPOJRZENIE SZYMONA NA SWOICH PLECACH. TEJ NOCY NA DŁUGO NIE ZAPOMNĘ.

ROZDZIAŁ 2

KIEDY NA NIEGO SPOJRZAŁAM MICHAŁ WYGLĄDAŁ JAKBY MIAŁ ZARAZ WYBUCHNĄĆ. ODWRÓCIŁAM SIĘ DO GOSI I POWIEDZIAŁAM:
-GOSIA MOGŁABYŚ NAS ZOSTAWIĆ SAMYCH PÓŹNIEJ POGADAMY.
-JESTEŚ PEWNA MOGĘ ZACZEKAĆ.
-NIE MA TAKIEJ POTRZEBY TO TYLKO MICHAŁ A NIE ŻADEN PSYCHOPATA.
-DOBRZE WIDZIMY SIĘ NA BITWIE A POTEM W STUDIU.
-DOBRZE PA
ODWRÓCIŁA SIĘ I POSZŁA, A JA ZOSTAŁAM SAMA Z MICHAŁEM.
-MICHAŁ JA NIE CHCIAŁAM CIĘ ZRANIĆ CHCIAŁAM TOBIE O TYM POWIEDZIEĆ ALE NIE WIEDZIAŁAM JAK.
-NIE TŁUMACZ SIĘ. MAM GDZIEŚ TO CO TERAZ POWIESZ. POWIEDZ MI TYLKO JEDNO. NIE KOCHAM CIĘ I NIC JUŻ DO CIEBIE NIE CZUJĘ WTEDY DAM TOBIE SPOKÓJ.
NIE POZNAWAŁAM GO COŚ W JEGO GŁOSIE SIĘ ZMIENIŁO, PATRZYŁ NA MNIE JAK NA ZWIERZYNĘ KTÓRĄ ZARAZ UPOLUJE ZACZĘŁAM SIĘ GO BAĆ.
-MICHAŁ JA...
-PO PROSTU MI ODPOWIEDZ NA TO PYTANIE.
-KOCHAM DAWIDA A DO CIEBIE OD DŁUŻSZEGO CZASU JUŻ NIC NIE CZUJĘ.
-TO W TAKIM RAZIE NIE MAMY O CZYM GADAĆ. CZEŚĆ
CHCIAŁ ODEJŚĆ ALE W OSTATNIEJ CHWILI GO ZŁAPAŁAM.
-ZACZEKAJ PRZECIEŻ MOŻEMY ZOSTAĆ PRZYJACIÓŁMI JAK KIEDYŚ.
-TAK TYLKO TO JUŻ NIE BĘDZIE TO SAMO.
- A TO NIBY DLACZEGO?
-BO TERAZ WSZĘDZIE BĘDZIESZ CHODZIĆ Z DAWIDEM A TO BY BYŁO TROCHĘ NIEZRĘCZNE.
-ALE NIE MUSISZ BYĆ SAM. ZNAJDZIESZ SOBIE KOGOŚ JESTEŚ PRZYSTOJNY I SILNY I UCZUCIOWY.
-TAK JASNE DZIĘKI ZA TE KOMPLEMENTY.
-SŁUCHAJ GOSIA SIĘ W TOBIE PODKOCHUJE OD PEWNEGO CZASU. ZAPROŚ JĄ GDZIEŚ NA RANDKĘ DO KINA LUB NA KOLACJĘ.
-ZOBACZĘ. MUSZĘ IŚĆ DO SZKOŁY. JEŚLI TO WSZYSTKO TO DO ZOBACZENIA.
-ALE JESTEŚMY PRZYJACIÓŁMI?
SPOJRZAŁ NA MNIE PRZEZ CHWILĘ TYM WZROKIEM KTÓRY TAK W NIM KOCHAŁAM.
-MOŻE KTO WIE. KIEDYŚ NA PEWNO TAK. CZAS LECZY RANY, LECZ W NAJBLIŻSZYM CZASIE BYM  NA TO NIE LICZYŁ.
-DOBRE I TO. DO ZOBACZENIA.
POCAŁOWAŁAM GO OSTATNI RAZ NAMIĘTNIE W USTA I ODESZŁAM W STRONĘ SZKOŁY NIE ODWRACAJĄC SIĘ W JEGO STRONĘ.
W SZKOLE OPOWIEDZIAŁAM O WSZYSTKIM W SKRÓCIE GOSI A ONA WYŚCISKAŁA MNIE ZA TO ŻE SZEPNĘŁAM O NIEJ SŁÓWKO MICHAŁOWI. NATYCHMIAST KOŁO NIEGO USIADŁA W STOŁÓWCE I CAŁY CZAS ŚMIALI SIĘ I ROZMAWIALI ZE SOBĄ.
KIEDY WYBIERAŁAM SOBIE JEDZENIE PODSZEDŁ DO MNIE DAWID I POPROSIŁ BYM Z NIM USIADŁA. KIEDY USIEDLIŚMY ZACZĄŁ WALIĆ PROSTO Z MOSTU. WYZNAŁ MI MIŁOŚĆ POTEM JA MU. NA KONIEC POCAŁOWALIŚMY SIĘ NAMIĘTNIE I WYSZLIŚMY ZE SZKOŁY. ODWIÓZŁ MNIE DO DOMU SWOIM HIUNDAYEM ix35. ODPROWADZIŁ MNIE POD DRZWI A NA POŻEGNANIE POCAŁOWALIŚMY SIĘ JESZCZE RAZ CZULE. POTEM ON WSIADŁ I ODJECHAŁ A JA WESZŁAM DO DOMU Z MOTYLKAMI W BRZUCHU.

ROZDZIAŁ 1


KSIĘGA 1-PAULINA

OBUDZIŁAM SIĘ O ŚWICIE. BYŁ TO OSTATNI DZIEŃ SZKOŁY I OZNACZAŁO TO TEŻ BITWĘ CHEERLIDEREK. UBRAŁAM SWÓJ STRÓJ UMALOWAŁAM SIĘ I ZESZŁAM NA ŚNIADANIE. W KUCHNI MAMA PARZYŁA NAM HERBATĘ, TATA JAK ZWYKLE WYSZEDŁ WCZEŚNIE DO PRACY.
-GDZIE JEST ANDRZEJ?
-POSZEDŁ DO VIOLETTY POWIEDZIEĆ ZE DZIŚ NIE MOŻE DO NAS PRZYJŚĆ.
-DLACZEGO?
-BO DZIŚ OTWARCIE STUDIA 21 ZAPOMNIAŁAŚ?
-NIE OCZYWIŚCIE ŻE NIE.
TO BYŁO KŁAMSTWO NA ŚMIERĆ O TYM ZAPOMNIAŁAM. W TYM SAMYM MOMENCIE KTOŚ ZADZWONIŁ DO DRZWI.
-JA OTWORZĘ MAMO.
PODBIEGŁAM DO DRZWI I OTWORZYŁAM JE.
W drzwiach stała moja najlepsza przyjaciółka Gosia.
-Paula jesteś gotowa?
-Tak ale i tak się stresuje.
-Chodź idziemy.
-Mamo my już idziemy.
-Miłej zabawy.
-Dziękujemy.
Złapałam torbę i wyszłyśmy.
-Podobno chcesz zerwać dziś z Michałem to prawda?
-Skąd o tym wiesz?
Spojrzała na mnie wzrokiem typu "Nie udawaj że nie wiesz"
-Kamila? A to papla.
-Czyli to prawda?
-Tak odkąd Dawid pojawił się w naszej szkole ciągle o nim myślę i nie mogę przestać.
-Czyli Michał jest już wolny?
-Tak teraz mogę się umówić z Dawidem.
-Ooo.
-Co?
-Odwróć się Paula.

ODWRÓCIŁAM SIĘ A ZA MNĄ STAŁ NIE KTO INNY TYLKO Michał.