Ich nadejście na polanę przypominało pełne przepychu widowisko z udziałem jakiejś koronowanej głowy. Poruszali się w ścisłej, oficjalnej formacji, ale bynajmniej nie monotonnym marszowym krokiem-spłynęli z drzew idealnie z sobą zsynchronizowani. Tak zgrabnie się przemieszczali, że ciemna falująca fala jaką tworzyli zdawała się unosić kilka centymetrów nad ziemią. Zbliżali się do nas powoli, lecz nieubłaganie. Nie spieszyli się na nic nie uważali, niczym się nie przejmowali. Było to tempo niepokonanych.
-Śmiecie nadchodzą,śmiecie nadchodzą-zamruczał pod nosem Gale, po czym zaśmiał się i zrobił krok w stronę Kate.
-A jednak się pojawili-szepnął Dawid do Justina.
-Z żonami-syknął Justin-Z całą strażą. Wszyscy w komplecie.
A potem jak gdyby sama liczba Volturich nie była dość porażająca za ich orszakiem na polanę zaczęło wychodzić jeszcze więcej wampirów. Nie mieliśmy żadnych szans, było ich zbyt wielu. Za sobą po bokach usłyszałam bicie wielkich serc. To zmiennokształtni dołączyli do nas w postaciach wilków. Kiedy wrogi oddział ich zobaczył to natychmiast się zatrzymał. Majusz stał jak sparaliżowany. Wtedy z naszego tłumu wyszedł Jessie który rządził w Wodogrzmotach Cienia i zaczął prowadzić pertraktacje. Po godzinie wrócił i powiedział że na nic się to stało. Dzięki jego darowi czytania w myślach dowiedział się że chcą nas wybić co do jednego. Wtedy ich przywódca Maro przemówił.
-Zebraliśmy się tu by zniszczyć w zarodku organizację w której przebywają istoty nadnaturalne tacy jak nasi braci i siostry wampiry którzy żyją w przekonaniu że żywienie się krwią zwierząt jest najlepsze dla nich bo wtedy nie krzywdzą żadnych ludzi.
Tłum za Marem wydał pomruk aprobaty dla niego a on uradowany ciągnął dalej.
-Z każdym rokiem technologia idzie naprzód i ludzie w każdej chwili mogą nas zniszczyć. Nasi nowo narodzeni bracia walczyli z waszymi oddziałami ale jak widzimy to was nie powstrzymało chociaż i tak wiecie że nie wygracie tej wojny. Pierwszym który zginie jest szczeniak który próbował wkupić się w nasze łaski a potem próbował mnie zabić we śnie. STRAŻ! Przyprowadzić mi tu to ścierwo.
W tłumie coś się poruszyło i dwóch osiłków wyprowadziło na przód jakiegoś chuderlawego chłopaka.
-Zdjąć worek.
Uczynili to od razu i wtedy moje serce zamarło. To był mój syn. Aron żył. Nie mogłam w to uwierzyć. Przez 4 miesiące żyłam w przekonaniu że go już nie ma a oto teraz zostanie on stracony na moich i Dawida oczach.
-Mamo!-krzyknął Aron
Maro rozejrzał się i dopiero kiedy krzyknęłam to mnie zauważył.
-Aron synku nic ci nie jest?
-Mamo boję się nie chcę umierać. Chciałem dobrze. Pomóżcie mi błagam was.
-Zrobimy wszystko co w naszej mocy nie martw się.
-Oooo co za ironia-zaśmiał się Maro-matka będzie oglądać śmierć syna. Rozwiążcie go niech leci. Zginie razem ze swoją rodziną.
Aron zaczął biec. Łzy szczęści napłynęły mi do oczu. Justin wyleciał po niego bo był najszybszy. Zanim jednak dobiegł to Maro przeleciał w powietrzu i stanął przed moim synem, złapał go za szyję drugą ręką odepchnął Justina i zaczął dusić Arona.
-Zostaw go w spokoju.-usłyszałam krzyk Dawida i chwile później biegł już on na pomoc naszemu synowi. Ostatecznie go pokonał ale wtedy Majusz wydał rozkaz atakowania. Obydwie strony ruszyły. Wojna była pierwszą taką w historii od stuleci. Kiedy pokonywałam ochroniarkę Mara zauważyłam że Majusz Marek i żony uciekają. Odwróciłam się zobaczyłam że spora część naszych nie miała już co robić bo w mgnieniu oka wybiliśmy Volturich którzy okazali się słabymi wojownikami. Niestety nie obyło się bez ofiar i po naszej stronie z 1500 tysiąca co najmniej 500 nie żyje. Kiedy urwałam Jane głowę wskazałam na kilka osób i pobiegliśmy za nimi. Wkrótce dołączyła reszta lecz niestety ich nie dogoniliśmy więc postanowiliśmy nie zwlekać i jak najszybciej dotrzeć do Volterry, a nawet jak się uda to przed nimi.
12 godzin później
Dotarliśmy przed nimi i każdy ukrył się w zakamarkach Volterry. Wtedy go usłyszałam.
-Jak mogliśmy ponieść taką porażkę. To jest niedopuszczalne. Cała nasza straż i nasz brat i jego żona nie żyją. Polegli przez bandę śmieci z bagien.
-Ależ Majuszu co my tu w takim razie robimy skoro nasi rodacy zostali wybici powinniśmy uciekać jak najdalej stąd. Czemu tego nie zrobiliśmy?
Wtedy postanowiłam wyjść z ukrycia a cała reszta czyli ponad 500 nadnaturalnych zrobili to samo.
-Właśnie czemu tego nie zrobiliście drogi Majuszu?
Stanęli jak wryci.
-Jak...Jak...Jak wy tu...
-Skończysz wreszcie którąś wypowiedź?
-Skąd wy się tu wzięliście? Jakim prawem wchodzicie do naszego domu i po co?
-Jesteśmy tu po to żeby dobić tych co nie polegli na polanie.
Majusz i reszta próbowali nas powstrzymać ale w końcu ja zabiłam go a każdy z nas zabił tych co przeżyli. Spaliliśmy Volterrę bo stwierdziliśmy że dowództwo zostanie takie jakie było u nas czyli rządził będzie Jessie i rada wampirów. Ale oni nie chcieli tu być tylko wolą nadal być w Wodogrzmotach cienia.
Od teraz wszystko się zmieni. Każdy z nas będzie mógł zająć się czym chce bez żadnych obaw. Tydzień po powrocie ja i Dawid zerwaliśmy. Nasz związek był nudny a powrót Arona utwierdził nas w przekonaniu że tylko on nas łączy więc zostaniemy przyjaciółmi i nic więcej. To będzie nowy początek dla nas wszystkich.
PAMIĘTNIK TO OPOWIEŚĆ O ZWYKŁEJ POLSKIEJ DZIEWCZYNIE KTÓRA OPISUJE SWOJE ŻYCIE W PAMIĘTNIKU I KTÓREJ ŻYCIE WYWRÓCI SIĘ DO GÓRY NOGAMI GDY POZNA TAJEMNICZEGO CHŁOPAKA. JEJ ŻYCIE ZMIENI SIĘ CAŁKOWICIE. JAK SOBIE PORADZI? TEGO DOWIECIE SIĘ CZYTAJĄC JEJ HISTORIĘ.
czwartek, 30 czerwca 2016
środa, 20 kwietnia 2016
ROZDZIAŁ 19
Drogi pamiętniku od mojego ostatniego wpisu minęło pół roku. Nie pisałam tak długo bo zbyt dużo się działo. Postaram się wszytko opisać, a więc. Po dwóch miesiącach związku z Dawidem pamięć wróciła w połowie. Zamieszkaliśmy razem. Nasz syn wyjechał na misję a po dwóch miesiącach wróciła połowa jego grupy a druga połowa zginęła w walce wampirów nowo narodzonych. Niestety Aron był w tej poległej połowie. Kiedy to usłyszałam to załamałam się i popadłam w depresję na miesiąc. Pogrzeb odbył się w ciszy i spokoju. Zjawili się wszyscy którzy go znali. Wspominała go cała rodzina. Łzy lały się strumieniami. Dawid i Zuza byli przy mnie w tej trudnej chwili. Zdecydowałam że zabiorę ze sobą grupę chętnych osób na wojnę z nowo narodzonymi. Chciałam pomścić syna i wszystkich którzy przez nich zginęli. Jak się okazało zostali stworzeni na polecenie Volturich którzy chcą zniszczyć Wodogrzmoty Cienia i wszystkich którzy tu mieszkają. Emily miała wizję w której tysięczna armia przyjdzie do nas. Jednak kiedy się o tym dowiedziałam to w tydzień każdy kto mieszka w Wodogrzmotach postanowił walczyć w obronie naszego domu. Przez ostatni miesiąc wszyscy trenowali walki zaklęcia ataki itp. Za tydzień wyruszamy im na przeciw i jeśli będziemy się poruszać ze średnią prędkością to powinniśmy się spotkać z nimi w Yellow Stone. Tam rozegra się największa bitwa naszych czasów w dziejach wampirów wilkołaków i czarodzieji. Nikt w tych czasach nie może czuć się bezpiecznie. Postanowiliśmy także że jeśli wygramy to zaatakujemy Volturich a wtedy skończą się ich nikczemne rządy a każdy będzie mógł żyć jak chce a bezpieczeństwem zajmie się rada z Wodogrzmotów i ustalimy skład nowych przywódców naszego świata. Teraz pozostało nam już tylko czekać. Ja i Dawid zrobimy wszystko aby pomścić naszego syna i bliskich oraz wszystkich którzy byli nam bliscy ale przez nich odeszli. Czas na zemstę.
piątek, 25 marca 2016
ROZDZIAŁ 18
Drogi pamiętniku byłam 3 dni temu na randce z Dawidem. To co się wydarzyło było niezwykłe i bardzo mnie zaskoczyło. Opowiem ci po krótce co się wydarzyło.
Po skończonej pracy wróciłam do domu aby coś zjeść i się odświeżyć przed randką. Wyszłam z domu wczesnym wieczorem i pobiegłam w kierunku polany treningowej. Zatrzymałam się poza zasięgiem wzroku i przyglądałam się Dawidowi z daleka przez chwilę. Przypominał mi kogoś ale nie wiedziałam kogo. Po chwili wyszłam z lasu na polane i podeszłam do niego.
-Cześć Dawid-powiedziałam
-O hej Paula już myślałem że nie przyjdziesz.-odpowiedział.
Usiedliśmy razem na kocu i zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. Dawid wspominał czasy jak się poznaliśmy na koniec bardzo mnie zaskoczył.
-Paula mogę Cię o coś spytać?
-No.
-Słuchaj podobasz mi się odkąd Cię pierwszy raz spotkałem czyli od I klasy gimnazjum. Jesteś niezwykłą, niepowtarzalną dziewczyną i jedyną w swoim rodzaju. Nigdy dotąd nie spotkałem kogoś takiego jak ty. Kiedy ciebie widzę to mój świat staje się bardziej kolorowy a życie nabiera sensu. Nie mogę spać po nocach bo ciągle myślę o tobie. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Tobie jednej mogę powiedzieć o tym o czym nie mogę powiedzieć nikomu innemu. Chciałbym być dla ciebie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Chciałbym być twoim chłopakiem. Czy zgodzisz się zostać moją dziewczyną Paulino? Czy dasz mi tę szansę abym mógł się sprawdzić w roli twojego chłopaka?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Zamurowało mnie to, ale on czekał...czekał na odpowiedź.
-WOW...ja nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie tym wyznaniem.
-Nie udawaj przecież wiesz że mi się podobasz.
-Tak wiem, ale nie spodziewałam się po tobie takiego wyznania. Podobno wcześniej tego nie zrobiłeś. Dlaczego?
-Bo byłem zbyt nieśmiały i bałem się.
-Bałeś się ale czego?
-Bałem się odrzucenia. Dlatego ci tego wszystkiego wtedy nie powiedziałem.
-WOW i jeszcze raz WOW. Dawid ja nie wiem co mam ci odpowiedzieć. Daj mi dzień dwa na przemyślenie tego i spotkamy się tu za tydzień o tej samej porze w tym miejscu.
-Dobrze mogę poczekać tydzień ale nie dłużej.
-Dobrze to co może będziemy już wracać? Zaraz chyba spadnie deszcz.
-Pewnie. Może mały wyścig do twojego domu?
-Czemu nie ale Dawid nawet nie myśl o tym że dam ci fory.
-Na to właśnie liczyłem.
-Dobra liczę do trzech. RAZ...DWA...TRZY.
Ruszyliśmy. Dawno już nie biegałam w czyimś towarzystwie. Była to miła odmiana. Do domu dotarliśmy w kilka minut. Oczywiście ja wygrałam, a Dawid udawał że nie dał mi wcale forów. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. W domu kiedy weszłam na facebooka to zobaczyłam że mam jedną wiadomość od Justina. Pytał się w niej jak mi minęła randka z Dawidem. Zobaczyłam że jest online więc napisałam.
-Hej jesteś?
-Tak jestem. I jak ci minęła randka z nim?
-Było całkiem miło.
-Do czegoś doszło?
-Nie ja nie jestem z tych co robią TO na pierwszej randce.
-Co ci powiedział?
-Powiem ci ale jeśli obiecasz że nikomu tego nie wygadasz.
-Obiecuje.
-Słowo?
-Klnę się na wszystko.
-No dobrze spytał mnie czy dam mu szansę żeby mógł zostać moim chłopakiem.
-I co ty na to?
-Nic powiedziałam żeby dał mi tydzień i wtedy dam mu odpowiedź.
-Aha a wiesz już wstępnie czy chcesz z nim być?
-Sama nie wiem. Jest inny od reszty chłopaków których poznałam. Nie robi z siebie kretyna przede mną i w ogóle jest sympatyczny.
-Jest też lekko gruby i rudy.
-No i co z tego ale poza tym wygląd zewnętrzny nie powinien decydować o wyborze drugiej połówki. Liczy się to co mamy w środku a po za tym ja i on mamy ze sobą dużo wspólnego i dobrze czujemy się w swoim towarzystwie.
-Zrobisz to co uznasz za stosowne. Pamiętaj że jakbyś chciała kogoś wysportowanego i przystojniejszego to wiesz gdzie mnie znaleźć. hehe
-Tak nie zapomnę, a i pamiętaj że masz nikomu o tym nie mówić.
-Tak jasne jasne.
Wcale mi się nie spodobało to co mi napisał o Dawidzie.
Położyłam się więc spać.
Nazajutrz w drodze do szkoły(musiałam chodzić żeby się nauczyć wszystkiego od nowa) zauważyłam Dawida. Był smutny i przygnębiony. Kiedy mnie tylko zauważył to podbiegł do mnie z wampirzą szybkością i porwał w głąb lasu.
-Co w ciebie wstąpiło chłopaku?
-Ty mi się jeszcze pytasz o co chodzi?
-Tak wytłumacz mi bo nie rozumiem.
-Już ci mówię. Wczoraj powiedziałem ci co do ciebie czuję i ile dla mnie znaczysz, a dzisiaj nagle cała szkoła do której chodzisz ty i nasz syn o tym wie. Za chwile całe Wodogrzmoty będą wiedzieć.
-Ale ja nikomu nie powiedziałam przysięgam nie wie o tym nikt po za...
-No po za kim? Powiedz komu się wygadałaś?
-Justinowi.
-Co? Przecież on nie potrafi utrzymać języka za zębami tym bardziej jeśli chodzi o ciebie.
-Tak a to niby czemu?
-No nie wiem bo się w tobie buja?
-Ale ja mu to powiedziałam w sekrecie. Obiecał że nikomu o tym nie powie. To mój przyjaciel. Myślałam że mogę mu ufać.
-To się przeliczyłaś. Teraz każdy mnie zaczepia i pyta czy dam mu szansę i się śmieją. Wiesz jakie to uczucie kiedy wszyscy się z ciebie śmieją? Czuje się jak kompletne ZERO jestem wtedy nikim.
-Dawid ja...ja przepraszam cię bardzo nie wiedziałam że nie można mu ufać.
-Co mi teraz po twoich przeprosinach?
-Proszę Cię wybacz mi. Pomyliłam się co do Justina to super kumpel i w ogóle ale nie można mu powierzyć sekretów. Teraz to wiem i nigdy już mu nic nie powiem.
-Tylko trochę już na to za późno.
-Wybaczysz mi?
-Już ci wybaczyłem ale ból pozostał. Lepiej będzie jeśli nie będziemy się przez jakiś czas spotykać najlepiej aż do naszego spotkania gdzie masz zdecydować czy będziemy razem czy nie.
-Dawid czekaj proszę nie rób tego.
-Żegnaj.
I pobiegł i już go nie było próbowałam go dogonić ale ból mnie spowalniał. Postanowiłam znaleźć Justina i się z nim rozmówić. Niestety dziś go nie było w szkole. Postanowiłam że poczekam do jutra a jeśli się nie pojawi to odwiedzę go w domu. Wczoraj pojawił się w szkole lecz Dawid nie. Od razu go odciągnęłam na bok i wygarnęłam mu wszystko co o nim myślałam a na sam koniec powiedziałam:
-Jesteś zwykłą świnią bez skrupułów. Bawisz się uczuciami innych. Nie wiesz co to jest miłość. Zaliczasz po prostu dziewczyny i zaraz szukasz nowej zdobyczy. Ale ja nie będę twoim trofeum. Możemy się dalej kolegować ale nic więcej z tego nie będzie po tym co zrobiłeś Dawidowi. Nie na widzę cię. Ja ci powierzyłam sekret a ty go wszystkim wygadałeś. Zapłacisz za to.
-Paulina czekaj ja...
Nie słuchałam go. Biegłam po prostu biegłam. Nie wiem jak ani kiedy ale znalazłam się na naszej polanie i zobaczyłam że siedzi tam Dawid. Na mój widok wstał a kiedy do niego podbiegłam spytał:
-Po co tu jesteś?
-Sama nie wiem. Biegłam po prostu biegłam i nagle znalazłam się tutaj.
-Aha to ja nie będę ci przeszkadzał. Pójdę bo może za chwilę pojawi się tu Justin i będziecie chcieli zostać sami.
-Nie Dawid stój. Między mną a Justinem nic nigdy nie było nic nie ma i nic nie będzie. Podjęłam już decyzje.
-To dobrze wiedzieć. A mianowicie jaką?
-Zgadzam się. Będę twoją dziewczyną.
-Żartujesz?
-Nie. Zaczniemy małymi kroczkami i zobaczymy jak to się potoczy a teraz pocałuj mnie.
Zrobił to bez dłuższego zastanowienia. Był to długi czuły pocałunek. Czułam się w jego ramionach bezpieczna. Nie obchodziło mnie już co ludzie sobie o nas pomyślą. Ważne żebyśmy się kochali i byli szczęśliwi jak najdłużej.
czwartek, 24 marca 2016
ROZDZIAŁ 17
Po 3 dniach jazdy dotarliśmy wreszcie do Wodogrzmotów Cienia. Przywitała nas kilkusetna grupa istot nadnaturalnych. W czasie podróży okazało się że z każdym dniem pamiętam co raz mniej. Nikt z podróżnych ani nikt z wodogrzmotów nie wiedział co się ze mną dzieje. Bałam się. Bałam się jak cholera. Z dnia na dzień mogłam zapomnieć kim jestem, mogłam też zapomnieć mojego męża i syna których kocham nad życie oraz wszystkich przyjaciół. Krótko mówiąc mogłam zapomnieć wszystko co się dotychczas wydarzyło. Jednak dzięki mojemu pamiętnikowi dowiem się kim byłam i co się działo za nim moja pamięć wyparowała.
Minął tydzień od naszego przyjazdu i wtedy zaczęły się przygotowania do wojny. Na początku czułam się bardzo dobrze miałam dużo siły i chyba moja pamięć przestała uciekać. Myślałam że to się skończyło lecz pewnego dnia podczas treningu padłam na ziemię i z tego co się potem dowiedziałam spałam przez 3 dni. Obudziłam się 4 dni temu z mojej pamięci zostało tylko kilka zeszłych miesięcy. Zaczęłam czytać mój pierwszy pamiętnik i zaczynam od nowa poznawać siebie. Wiem że mam syna i męża. Z synem od razu złapałam dobry kontakt jednak z moim mężem Dawidem nie i nie potrafię mu zaufać. Dziś postanowiliśmy się rozstać i zdecydowaliśmy że zaczniemy naszą znajomość od ZERA. Nie chciałam z nim żyć i spać z przymusu bo wszyscy mi wmawiają że byliśmy razem i na prawdę się kochaliśmy więc skoro tego nie pamiętam to nie ma sensu. Jeśli na prawdę się kochaliśmy to znów będziemy razem. Gorzej z tym że będę się zachowywać jak nastolatka i to go może do mnie zniechęcić ale cóż jeśli tak się stanie to znaczy że to nie była prawdziwa miłość. Czas pokaże co będzie dalej.
2 miesiące później
Drogi pamiętniku dziś mijają 2 miesiące od utraty mojej pamięci. Powinno już być dawno po wojnie jednak do niej nie doszło. Wampirzyca Emily miała wizję w której widziała że Volturi jednak nie przyjdą i do wojny nie dojdzie. Wcale im się nie dziwiłam w końcu co miała zdziałać kilkuset osobowa armia przywódców przeciwko ponad tysięcznej armii niewinnych. Od razu byli skazani na porażkę. Wszyscy postanowili zostać w Wodogrzmotach bo razem jesteśmy silniejsi i nikt i nic nie jest w stanie nas tu pokonać dzięki opracowanemu systemowi bezpieczeństwa. Nasz dom jest w trakcie rozbudowy aby każdy miał swój kąt. Jeśli chodzi o mnie i Dawida to niewiele się zmieniło. Stara się ale jakoś to do mnie nie przemawia. Poznałam tu dużo fajnych dziewczyn i jednego przystojnego chłopaka imieniem Justin. Jednak nie spodobał mi się na tyle żebym z nim mogła stworzyć jakiś związek. Wczoraj Dawid zaprosił mnie na randkę pod gwiazdami. Uznałam że to dobry pomysł. W ciągu tych dwóch miesięcy poznałam go bardzo dobrze dzięki jego siostrze Gosi i mojemu synowi Aronowi. Zobaczymy czy coś z tego wyniknie. Dziś pełnię wartę przy południowej części ogrodzenia. Idę pobiegać przed tym a potem jak wrócę to się odświeżę i pójdę na randkę. Życz mi dziś szczęścia.
Minął tydzień od naszego przyjazdu i wtedy zaczęły się przygotowania do wojny. Na początku czułam się bardzo dobrze miałam dużo siły i chyba moja pamięć przestała uciekać. Myślałam że to się skończyło lecz pewnego dnia podczas treningu padłam na ziemię i z tego co się potem dowiedziałam spałam przez 3 dni. Obudziłam się 4 dni temu z mojej pamięci zostało tylko kilka zeszłych miesięcy. Zaczęłam czytać mój pierwszy pamiętnik i zaczynam od nowa poznawać siebie. Wiem że mam syna i męża. Z synem od razu złapałam dobry kontakt jednak z moim mężem Dawidem nie i nie potrafię mu zaufać. Dziś postanowiliśmy się rozstać i zdecydowaliśmy że zaczniemy naszą znajomość od ZERA. Nie chciałam z nim żyć i spać z przymusu bo wszyscy mi wmawiają że byliśmy razem i na prawdę się kochaliśmy więc skoro tego nie pamiętam to nie ma sensu. Jeśli na prawdę się kochaliśmy to znów będziemy razem. Gorzej z tym że będę się zachowywać jak nastolatka i to go może do mnie zniechęcić ale cóż jeśli tak się stanie to znaczy że to nie była prawdziwa miłość. Czas pokaże co będzie dalej.
2 miesiące później
Drogi pamiętniku dziś mijają 2 miesiące od utraty mojej pamięci. Powinno już być dawno po wojnie jednak do niej nie doszło. Wampirzyca Emily miała wizję w której widziała że Volturi jednak nie przyjdą i do wojny nie dojdzie. Wcale im się nie dziwiłam w końcu co miała zdziałać kilkuset osobowa armia przywódców przeciwko ponad tysięcznej armii niewinnych. Od razu byli skazani na porażkę. Wszyscy postanowili zostać w Wodogrzmotach bo razem jesteśmy silniejsi i nikt i nic nie jest w stanie nas tu pokonać dzięki opracowanemu systemowi bezpieczeństwa. Nasz dom jest w trakcie rozbudowy aby każdy miał swój kąt. Jeśli chodzi o mnie i Dawida to niewiele się zmieniło. Stara się ale jakoś to do mnie nie przemawia. Poznałam tu dużo fajnych dziewczyn i jednego przystojnego chłopaka imieniem Justin. Jednak nie spodobał mi się na tyle żebym z nim mogła stworzyć jakiś związek. Wczoraj Dawid zaprosił mnie na randkę pod gwiazdami. Uznałam że to dobry pomysł. W ciągu tych dwóch miesięcy poznałam go bardzo dobrze dzięki jego siostrze Gosi i mojemu synowi Aronowi. Zobaczymy czy coś z tego wyniknie. Dziś pełnię wartę przy południowej części ogrodzenia. Idę pobiegać przed tym a potem jak wrócę to się odświeżę i pójdę na randkę. Życz mi dziś szczęścia.
niedziela, 13 marca 2016
ROZDZIAŁ 16
Minęły już 4 miesiące od mojego przebudzenia. Od tamtego czasu nasze miasto zmieniło się nie do poznania. Okazało się że mojego syna przemienił Dawid na jego prośbę bo w 2022 Aron miał wypadek samochodowy w wyniku którego wypadł przez szybę i ledwo oddychał i błagał Dawida żeby on go zmienił w wampira. Dawid naradził się z Gosią czy ma to zrobić(była wtedy razem z nim). Ona na początku się wahała ale Aron tak błagał w bólu więc go zmienił. Dowiedziałam się że miała nas zaatakować królewska rodzina wampirów którzy byli nazywani pierwszymi wampirami i mówiono na nich Volturi. Nikt nie wiedział dla czego chcą to zrobić. Kilka dni po tej wiadomości dostaliśmy wiadomość od niejakiej Hazel Curlen która wraz ze swoją wampirzą rodziną mieszkają w niejakich Wodogrzmotach Cienia w raz z innymi nadprzyrodzonymi istotami(wilkołaki, wiedźmy itp.). Kazali nam przyjechać do nich jak najszybciej ponieważ na nich wszystkich też został wydany wyrok śmierci i tworzyli tam armię która może pokonać Volturich bo każdy z nas ma jakiś dar. Spakowali więc moją trumnę i w drodze do Wodogrzmotów zostali napadnięci przez łowców na szczęście jakimś cudem jedna z współpracujących z nami wiedźm obudziła mnie a jak się obudziłam to wybiła ode mnie siła która ocaliła tych którzy stali w mojej obronie a reszta padła na ziemie. Wszyscy byli zdumieni bo nigdy nie słyszeli o takim darze. Był on bardzo potężny. Zrobiliśmy postój na którym opowiedzieli mi pokrótce o tym co się stało kiedy spałam. Na sam koniec Dawid wziął mnie na spacer więc poszliśmy pogadać.
-Tak bardzo mi tego brakowało-powiedziałam
-Czego ci tak brakowało skarbie?-odpowiedział
-Twojego dotyku twojego zapachu i całego ciebie.
-Mi też ciebie brakowało i to bardzo. Jest jednak Paulina coś o czym musisz wiedzieć.
-O co chodzi?
-Wiesz nie było Cię przez 76 lat. W międzyczasie poznałem śliczną wampirzycę która miała na imię Elena. Spotykaliśmy się przez dłuższy czas. Pokochałem ją ale kiedy byłem przy niej to i tak czułem niedosyt bo ona nie była tobą. Mieliśmy zamieszkać razem ale dzień wcześniej została zabita przez łowcę który ją wytropił. Była wtedy akurat z Aronem który był człowiekiem jeszcze wtedy. Wzięła go i wsiedli do samochodu i zaczęli uciekać. Niestety łowca nie był sam i po jakichś 5 km wyjechał na zderzenie czołowe z nimi jego pomocnik podczas uderzenia Aron wyleciał przez szybę a łowca przez dziurę strzelił jej kołek w serce i zepchnął samochód do rzeki. Kiedy przyjechałem z Gosią ona wskoczyła do rzeki żeby jej poszukać ale kiedy wyciągnęła ją na brzeg było już za późno. Nie żyła. W tamtym momencie postanowiłem że nie zwiążę się już z nikim bo to przyciąga same problemy. Czekałem więc w samotności na ciebie przez około 50 lat i w końcu jesteś ze mną. Zrozumiem jeśli będziesz chciała mnie przez to zostawić nie będę miał ci tego za złe.
Stałam jak sparaliżowana. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Oczywiście myślałam o tym czy ułoży sobie życie beze mnie ale nie wiedziałam że jak to usłyszę to aż tak to mnie zaboli.
-Paulina? Wszystko okej?
-YYY tak po prostu nie wiem co mam ci teraz odpowiedzieć.
-Powiedz po prostu czy nadal jesteśmy razem czy nie?
-A więc...Tak jesteśmy razem tylko więcej do tego już nie wracajmy. Cieszę się że choć przez chwilę miałeś kogoś komu mogłeś zaufać i kogoś kogo mogłeś kochać ale niech to zostanie za nami teraz musimy walczyć o to żeby przeżyć i ocalić tych na których nam najbardziej zależy.
-Nawet nie wiesz jak Cię kocham.
-Ja ciebie też.
Zaczęliśmy się namiętnie całować a na sam koniec uprawialiśmy wampirzy sex. Już zapomniałam jakie to było uczucie. Teraz na prawdę poczułam że wróciłam i że Dawid wciąż na mnie czekał i wciąż mnie kocha tak mocno jak ja go. Następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę o świcie.
-Czego ci tak brakowało skarbie?-odpowiedział
-Twojego dotyku twojego zapachu i całego ciebie.
-Mi też ciebie brakowało i to bardzo. Jest jednak Paulina coś o czym musisz wiedzieć.
-O co chodzi?
-Wiesz nie było Cię przez 76 lat. W międzyczasie poznałem śliczną wampirzycę która miała na imię Elena. Spotykaliśmy się przez dłuższy czas. Pokochałem ją ale kiedy byłem przy niej to i tak czułem niedosyt bo ona nie była tobą. Mieliśmy zamieszkać razem ale dzień wcześniej została zabita przez łowcę który ją wytropił. Była wtedy akurat z Aronem który był człowiekiem jeszcze wtedy. Wzięła go i wsiedli do samochodu i zaczęli uciekać. Niestety łowca nie był sam i po jakichś 5 km wyjechał na zderzenie czołowe z nimi jego pomocnik podczas uderzenia Aron wyleciał przez szybę a łowca przez dziurę strzelił jej kołek w serce i zepchnął samochód do rzeki. Kiedy przyjechałem z Gosią ona wskoczyła do rzeki żeby jej poszukać ale kiedy wyciągnęła ją na brzeg było już za późno. Nie żyła. W tamtym momencie postanowiłem że nie zwiążę się już z nikim bo to przyciąga same problemy. Czekałem więc w samotności na ciebie przez około 50 lat i w końcu jesteś ze mną. Zrozumiem jeśli będziesz chciała mnie przez to zostawić nie będę miał ci tego za złe.
Stałam jak sparaliżowana. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Oczywiście myślałam o tym czy ułoży sobie życie beze mnie ale nie wiedziałam że jak to usłyszę to aż tak to mnie zaboli.
-Paulina? Wszystko okej?
-YYY tak po prostu nie wiem co mam ci teraz odpowiedzieć.
-Powiedz po prostu czy nadal jesteśmy razem czy nie?
-A więc...Tak jesteśmy razem tylko więcej do tego już nie wracajmy. Cieszę się że choć przez chwilę miałeś kogoś komu mogłeś zaufać i kogoś kogo mogłeś kochać ale niech to zostanie za nami teraz musimy walczyć o to żeby przeżyć i ocalić tych na których nam najbardziej zależy.
-Nawet nie wiesz jak Cię kocham.
-Ja ciebie też.
Zaczęliśmy się namiętnie całować a na sam koniec uprawialiśmy wampirzy sex. Już zapomniałam jakie to było uczucie. Teraz na prawdę poczułam że wróciłam i że Dawid wciąż na mnie czekał i wciąż mnie kocha tak mocno jak ja go. Następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę o świcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)