Jestem na polanie. Jest to polana gdzie spotykałam się z Dawidem, ale dziś jest jakaś inna. Rozglądam się i wtedy dostrzegam że na drugim końcu stoi Dawid a z nim nasze dziecko...nie zaraz zaraz właśnie podbiegła do niego i naszego synka mała dziewczynka. Dawid pokazuje na mnie a ona i chłopiec krzyczą MAMA! Kiedy im się bardziej przyglądam dostrzegam że są to bliźnięta. Nawet nie zauważyłam kiedy Dawid do mnie podszedł, ale kiedy już koło mnie stał powiedział.
-Już czas się pożegnać.
-Co? o co ci chodzi? z kim się pożegnać?
-Z naszymi dziećmi.
-Co? Ale dlaczego?
-Zapomniałaś? Dziś dzień walki na moce. moce moce moce.-słyszałam jego głos odbijający się echem. Zaczęłam biec w stronę dzieci. Słyszałam jego śmiech. Zanim dobiegłam zobaczyłam błysk i krzyk dziewczynki. Na ciuchach chłopca było pełno krwi, gdy tam dobiegłam zobaczyłam martwą dziewczynkę. Nogi się pode mną ugięły zaczęłam płakać, a wtedy chłopiec d mnie podszedł i spytał.
-Jesteś ze mnie dumna mamusiu? Wygrałem cieszysz się?
Jego głos zaczął narastać śmiech Dawida tak samo nagle ciało dziewczynki ożyło choć nadal było we krwi. Zaczęło mówić w obcym języku a na koniec usłyszałam.
-Sabat zawsze wygrywa. Ciąża zawsze będzie bliźniacza!!!-i ciało upadło.
Zaczęłam krzyczeć. Obudziłam się na podłodze,cała mokra. Ruszyłam do łazienki. Po półgodzinnym prysznicu ubrałam się i wyszłam. Pojechałam do ginekologa na badanie USG aby sprawdzić czy ciąża jest pojedyncza a nie bliźniacza. Lekarz potwierdził że będzie to chłopiec. Jeden chłopiec.
Kiedy wyszłam na zewnątrz nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Po drugiej stronie ulicy stał Dawid oparty o swój samochód z nonszalanckim uśmiechem. Pobiegłam w jego stronę ile sił w nogach a on objął mnie i pocałował namiętnie a potem wyszeptał.
-Wiesz chyba niedługo będę musiał kupić samochód z większymi drzwiami bo się nie zmieścisz hahaha.
-No wiesz ty co to było podłe hehe.
-Oj daj spokój przecież wiesz że żartuje. Kochasz mnie nadal?
Spojrzałam na niego, zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Ta mina już na mnie nie działa.
-Oj no nie daj się prosić.
Dobrze wiedział że nie potrafię się na niego długo złościć.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Tak a niby jaką?-odpowiedziałam niby zrezygnowana.
-Jak wsiądziesz to się dowiesz.
-No dobra ale jeszcze raz taki żart o moim brzuchu tak ci nie daruje.
Wsiedliśmy i ruszyliśmy na północ od Warszawy.
-Wróciłeś już na stałe?
-Nie jeszcze 2 tygodnie i będę normalnym człowiekiem a wtedy wrócę i zaopiekuję się wami. Który to miesiąc?
-Piąty.
-Aha dobrze prześpij się dobrze ci to zrobi.
Obudziłam się. Był chyba wieczór, jeszcze jechaliśmy.
-Witam księżniczkę jak się spało?
-Bardzo dobrze gdzie my jesteśmy i jak długo spałam?
-Jesteśmy w Łebie i już prawie dojeżdżamy na miejsce a spałaś 8 godzin.
-Co? Tak długo?
-Tak i co z tego ważne że się wyspałaś. O już jesteśmy spójrz.
Zajechaliśmy do domku jednorodzinnego. Był żółty z czerwonym dachem dokładne taki jaki zawsze chciałam mieć.
-I jak podoba się?
-WOW Dawid nawet nie wiesz jak bardzo.
Weszliśmy do środka. Okazało się że Gosia wzięła mnie do siebie po to aby Dawid mógł wszystkie moje rzeczy przenieść do naszego domku który wcale nie był taki mały jakby nam się wydawało. W garażu stał mój Mercedes i Honda Gosi. Z tyłu mieliśmy prywatną plażę z dużym ogrodem z basenem i placem zabaw dla dzieci. W domu była kuchnia łazienka salon na parterze a na pierwszym piętrze była sypialnia moja i Dawida obok pokój dla dziecka i pokój dla Gosi która zamieszka razem z nami a z nią mój brat Mateusz(są parą)który jutro przyjedzie. Piwnica została przerobiona na kino dla 40 osób oraz pokój gościnny, okazało się też że Maciej wyjechał z powrotem do Stanów i że Dawid już nigdzie nie wyjeżdża i zostajemy wszyscy razem w Łebie. Tym razem na prawdę zaczynamy nowy rozdział w życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz