Dopłynięcie na Wyspę Mako w poszukiwaniu lekarstwa na wampiryzm zajęło nam 10 dni. Wyspa okazała się wielka i wygląda przepięknie. Wszędzie pełno drzew i strumieni. Rozbiliśmy obóz na plaży. Jest tam bardzo dobry zasięg. Wieczorem pierwszego dnia na wyspie dostałam telefon z numeru zastrzeżonego. Kiedy odebrałam odezwała się jakaś kobieta i powiedziała że nas obserwuje i ma ze sobą naszego Arona ukrytego bardzo daleko i strzegą go jej bracia. Ma na imię Rebekah i jest podobno jedną z pierwszych wampirów na świecie. Kazała mi odnaleźć lekarstwo i jej oddać w zamian za syna. Następnego dnia wyruszyliśmy po lekarstwo i zastanawialiśmy się jak odzyskać naszego syna nie oddając lekarstwa. Szukaliśmy lekarstwa przez tydzień i w końcu je znaleźliśmy. Było w krypcie w jakiejś jaskini głęboko pod ziemią. Niestety nie wzięliśmy pod uwagę że ona nas śledzi. Kiedy chciałam chwycić lekarstwo ona przybiegła z prędkością wampira i miała ze sobą Arona. Rzuciła go w górę. Dawid i reszta rzucili się żeby go złapać a ja zaczęłam się z nią siłować o lekarstwo. Po chwili ona mnie ugryzła i uciekła z lekarstwem. Postanowiłam o tym nikomu nie mówić. Chciałam zostać wampirem i mieć siłę do walki i ochrony syna i rodziny. Gosia podeszła do mnie z Aronem. Ucieszyłam się gdy go wreszcie mogłam przytulić do piersi. Na szczęście nic mu się nie stało. Jest silnym chłopcem chociaż za tydzień skończy dopiero 6 lat. Postanowiliśmy wrócić do domu.
Po dwugodzinnym rejsie powrotnym do domu byliśmy już na miejscu. Wszyscy nocowali u nas w domu. Ja za 2h miałam stać się wampirzycą i po raz pierwszy musiałam się wtedy napić ludzkiej krwi żeby zacząć żyć jako wampir bo inaczej nie przeżyję. Potem będę podkradała krew ze szpitala z tajnego schowka który jest dla wampirów. Wstałam o 5 rano i nie mogłam zasnąć. Po półgodzinie podeszła do mnie Zuzia która też nie mogła spać.
-Zrobić Ci kawę?
-Jak sobie robisz to mi też możesz bo już dziś nie zasnę.
-Dobra chcesz czarną czy rozpuszczalną?
-Rozpuszczalną.
-Ok już się robi w ekspresie.
Odwróciłam się w jej stronę a ona patrzyła na mnie ponurym wzrokiem.
-O co chodzi?
-Dlaczego mu nie powiedziałaś i innym? Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-O czym?
-O tym że już za chwilę będziesz wampirzycą?
-Skąd o tym wiesz?
-Jestem wiedźmą zapomniałaś?
-Nie ale jak się dowiedziałaś?
-My wiedźmy wyczuwamy kiedy w pobliżu jest wampir lub osoba która za chwilę też nim będzie.
-Przepraszam Cię bardzo ale gdybym wam o tym powiedziała to Dawid by kazał ci mnie uleczyć zaklęciem albo dałby mi swoją krew.
-Ale po co ci to? Dlaczego chcesz być wampirem?
-Dawid nie zawsze będzie w domu a jak nas zaatakują jakieś wampiry albo wilkołaki? Jak się wtedy przed nimi obronię co? Jak obronię Arona?
-No w sumie to masz rację. Nie pomyślałam o tym. Kiedy chcesz mu o tym powiedzieć i innym?
-Wieczorem.
-Ale wtedy będziesz już wampirem z krwi i kości.
-Wiem i nie będą mogli tego zmienić.
-Zrobisz jak uważasz. Ja się do tego nie mieszam.
-No i dobrze.
W tym samym momencie kawa była gotowa więc nalałam nam kawy do filiżanek i wypiłyśmy je w ciszy a potem każda z nas poszła do swojej sypialni. Tak na prawdę to wyskoczyłam przez okno i poszłam na plażę bo za 10 minut będę musiała się najeść. Bałam się reakcji innych domowników a zwłaszcza reakcji Dawida. To mogło zaszkodzić naszemu małżeństwu.
Kiedy doszłam na plażę był tam jeden człowiek który jeśli dobrze widziałam chciał się powiesić lub utopić. Postanowiłam go wyręczyć. Zabiłam go bardzo szybko i poczułam przypływ adrenaliny. Obiegłam plażę w kółko w 10 minut. Wreszcie mogłam bronić się sama i bronić rodzinę. Po powrocie powiedziałam o tym reszcie i tylko Dawid tak jak podejrzewałam wkurzył się na mnie za to i wyjechał do Warszawy żeby to wszystko przemyśleć. Gosia poinformowała mnie o tym że zrobiłam to w zły dzień. Okazało się że dziś jest Halloween. W ten dzień z każdej strony i w każdej chwili może się nam coś stać. Tu miała rację ale i tak było mi przykro że tylko mój brat i brat Dawid się z tego ucieszyli i zabrali mnie na polowanie i opowiedzieli mi o tym jak będzie wyglądało moje życie itp. Aron został z Gosią. Mieliśmy wrócić za 5h tak jej powiedzieliśmy i kiedy wróciliśmy to w domu nie było ani jej ani Arona i ich rzeczy. Była tylko kartka że w moje pierwsze Halloween jako wampirzyca będę mogła chcieć zabić Arona i że dla jego bezpieczeństwa zabiera go tam gdzie go nie znajdę i jutro spotkamy się w Inowrocławiu na Wszystkich Świętych na cmentarzu w Marulewach. Może to i lepiej że ich tu nie będzie i ja będę tylko z chłopakami. Wszystko okaże się jutro rano.
Nie wiedziałam dlaczego ale następny dzień nie nadszedł i kolejne dni też. Spałam. Spałam tak przez dobre kilkadziesiąt lat. Miałam świadomość co się dzieje. Chciałam otworzyć oczy ale nie mogłam. Tak samo było z rękami nogami i głową. Jakaś siła trzymała mnie w swoim uścisku i nie pozwalała mi na jakikolwiek ruch. Dookoła mnie panowała grobowa cisza. Nie wiedziałam co się ze mną stało i z chłopakami. Czy to pełnia tak zadziała czy jak? Chyba nigdy się miałam tego nie dowiedzieć. Mijały lata a ja leżałam i powoli się wysuszałam z braku krwi. Głód był taki silny że aż sprawiał mi ból taki jakby ktoś wypalał we mnie dziury. To było nie do zniesienia aż któregoś dnia przestałam czuć cokolwiek i po prostu zasnęłam. Kiedy się obudziłam był rok 2090, a gdy "zasnęłam" był 2014. Spałam 76 lat. Gdy wyszłam z mojej trumny zobaczyłam Gosie Dawida Mateusza Macieja i ku mojemu zdziwieniu Arona który na 100% stał się wampirem bo wygląda jak nastolatek. Za nimi stały nowe nieznajome twarze. Czułam że będę miała dużo do nadrobienia.
Tak o to ominęły mnie lata w których mój syn dorastał i ominęło mnie też wiele innych rzeczy. Od teraz zaczynam nowe życie ze swoją rodziną. Ale ciekawi mnie jedno. Kto na przestrzeni tych lat z moich bliskich umarł a kto nadal żyje? Mam nadzieję że wszystko mi opowiedzą.
Kochany pamiętniku od teraz będę pisała już wszystko na bieżąco w miarę możliwości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz