2 LATA PÓŹNIEJ
Ja i Dawid wzięliśmy ślub miesiąc przed urodzeniem się naszego synka Arona który wczoraj skończył 2 latka. Potrafi już chodzić i mówić proste słowa typu mama tata itp. Dziś dostałam list od Agaty w którym napisała że wraca na stałe do Polski. Nie mogłam się już doczekać. Napisała także że kupiła sobie mały domek kilka domów od nas. Oprócz mnie nikt się nie cieszył ponieważ każdy miał dość Agaty bo w dzieciństwie była nie do zniesienia i straciła wszystkich przyjaciół oprócz mnie. Nawet Dawid mieszkał tam gdzie my czyli w Inowrocławiu ale tylko do 18-tki, a potem wyjechał do Stanów i już nigdy się nie zobaczyliśmy ale jakimś cudem ja tego nie pamiętam. Jednak na moją prośbę wszyscy domownicy postanowili się przełamać i postarać dogadywać się z Agatą.
-O której masz być jutro po nią na lotnisku?-pyta Dawid
-O 14 a co?
-To podrzucisz mnie do pracy?
-Przecież dziś sobota. To po co jedziesz do pracy na 14?
-Ponieważ mieliśmy awarię i wszyscy zostaliśmy wezwani.
-Taa jasne uważaj bo uwierzę.
-To zawieziesz mnie czy nie?
-No...
-Spokojnie braciszku my Cię podrzucimy.
-A dokąd to się wybieracie?
-Ja zawożę Mateusza i Macieja do ich dziewczyn a ja i Aron jedziemy do moich rodziców.
-O której wrócicie?
-Ja i Maciej za 2 dni.
-Ja i Aron o 19.
-Mati a czemu wracacie dopiero za 2 dni?
-Jedziemy z Mają i Elizą do Władysławowa na imprezę i na drugi dzień będziemy mieć kaca więc wyjedziemy na następny dzień z rana.
Wszyscy myśleli że dam się nabrać na te ich wymówki dobrze wiedziałam że zaplanowali to wszystko byle tylko nie spotkać tak szybko Agaty.
-Kotku do kiedy ona u nas będzie nocować?
-Do wtorku wtedy kończą prace i meblowanie jej domu.
-O mój boże jak my to przeżyjemy.-powiedzieli chórem.
-Oj dajcie spokój przecież obiecaliście że powstrzymacie głupie docinki co do Agaty.
-Tak pożyjemy zobaczymy.
Wszyscy wyjechaliśmy z domu równo o 12.
Na lotnisku byłam chwile przed 14 więc mogłam poczekać jeszcze chwilę na Agatę.
Samolot przyleciał z lekkim opóźnieniem więc zamiast o 14 Aga przyleciała pół godziny później. Kiedy mnie zobaczyła skoczyła na mnie i zaczęłyśmy się ściskać i cieszyć bo w końcu od naszego spotkania w Hiszpanii minęło już 5 lat. Pojechałyśmy od razu do domu gdzie ku mojemu zaskoczeniu była już Gosia z Aronem i Dawid. A podczas drogi do domu Agata powiedziała że w Łebie będzie przez tydzień do wtorku a w środę jedzie do Inowrocławia na pogrzeb swojego kuzyna który zmarł 2 dni temu. Jej bracia też przyjadą.
-Dawid Gosia jesteśmy!
Pierwsza zbiegła Gosia.
-Aaaaa Agata minęło tyle czasu ale się zmieniłaś przez te 15 lat chodź niech Cię uściskam.
-Ja też się cieszę że Cię widzę.
Przytulały się tak przez dłuższy czas i rozmawiały o tym co się działo przez te lata.
Potem zszedł Dawid. Kiedy się zobaczyli stanęli jak wryci(kiedyś byli parą), potem się uściskali i złożyli razem z Gosią kondolencje Agacie. Zaprosiłam ich na kolację a po kolacji Agata położyła się spać a Zuza pojechała do swojego nowego chłopaka o którym jeszcze nie chce nic mówić żeby nie zapeszyć. Ja uśpiłam małego i poszłam do sypialni i położyłam się spać. To był długi dzień.
PAMIĘTNIK TO OPOWIEŚĆ O ZWYKŁEJ POLSKIEJ DZIEWCZYNIE KTÓRA OPISUJE SWOJE ŻYCIE W PAMIĘTNIKU I KTÓREJ ŻYCIE WYWRÓCI SIĘ DO GÓRY NOGAMI GDY POZNA TAJEMNICZEGO CHŁOPAKA. JEJ ŻYCIE ZMIENI SIĘ CAŁKOWICIE. JAK SOBIE PORADZI? TEGO DOWIECIE SIĘ CZYTAJĄC JEJ HISTORIĘ.
czwartek, 30 lipca 2015
czwartek, 16 lipca 2015
ROZDZIAŁ 10
Jestem na polanie. Jest to polana gdzie spotykałam się z Dawidem, ale dziś jest jakaś inna. Rozglądam się i wtedy dostrzegam że na drugim końcu stoi Dawid a z nim nasze dziecko...nie zaraz zaraz właśnie podbiegła do niego i naszego synka mała dziewczynka. Dawid pokazuje na mnie a ona i chłopiec krzyczą MAMA! Kiedy im się bardziej przyglądam dostrzegam że są to bliźnięta. Nawet nie zauważyłam kiedy Dawid do mnie podszedł, ale kiedy już koło mnie stał powiedział.
-Już czas się pożegnać.
-Co? o co ci chodzi? z kim się pożegnać?
-Z naszymi dziećmi.
-Co? Ale dlaczego?
-Zapomniałaś? Dziś dzień walki na moce. moce moce moce.-słyszałam jego głos odbijający się echem. Zaczęłam biec w stronę dzieci. Słyszałam jego śmiech. Zanim dobiegłam zobaczyłam błysk i krzyk dziewczynki. Na ciuchach chłopca było pełno krwi, gdy tam dobiegłam zobaczyłam martwą dziewczynkę. Nogi się pode mną ugięły zaczęłam płakać, a wtedy chłopiec d mnie podszedł i spytał.
-Jesteś ze mnie dumna mamusiu? Wygrałem cieszysz się?
Jego głos zaczął narastać śmiech Dawida tak samo nagle ciało dziewczynki ożyło choć nadal było we krwi. Zaczęło mówić w obcym języku a na koniec usłyszałam.
-Sabat zawsze wygrywa. Ciąża zawsze będzie bliźniacza!!!-i ciało upadło.
Zaczęłam krzyczeć. Obudziłam się na podłodze,cała mokra. Ruszyłam do łazienki. Po półgodzinnym prysznicu ubrałam się i wyszłam. Pojechałam do ginekologa na badanie USG aby sprawdzić czy ciąża jest pojedyncza a nie bliźniacza. Lekarz potwierdził że będzie to chłopiec. Jeden chłopiec.
Kiedy wyszłam na zewnątrz nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Po drugiej stronie ulicy stał Dawid oparty o swój samochód z nonszalanckim uśmiechem. Pobiegłam w jego stronę ile sił w nogach a on objął mnie i pocałował namiętnie a potem wyszeptał.
-Wiesz chyba niedługo będę musiał kupić samochód z większymi drzwiami bo się nie zmieścisz hahaha.
-No wiesz ty co to było podłe hehe.
-Oj daj spokój przecież wiesz że żartuje. Kochasz mnie nadal?
Spojrzałam na niego, zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Ta mina już na mnie nie działa.
-Oj no nie daj się prosić.
Dobrze wiedział że nie potrafię się na niego długo złościć.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Tak a niby jaką?-odpowiedziałam niby zrezygnowana.
-Jak wsiądziesz to się dowiesz.
-No dobra ale jeszcze raz taki żart o moim brzuchu tak ci nie daruje.
Wsiedliśmy i ruszyliśmy na północ od Warszawy.
-Wróciłeś już na stałe?
-Nie jeszcze 2 tygodnie i będę normalnym człowiekiem a wtedy wrócę i zaopiekuję się wami. Który to miesiąc?
-Piąty.
-Aha dobrze prześpij się dobrze ci to zrobi.
Obudziłam się. Był chyba wieczór, jeszcze jechaliśmy.
-Witam księżniczkę jak się spało?
-Bardzo dobrze gdzie my jesteśmy i jak długo spałam?
-Jesteśmy w Łebie i już prawie dojeżdżamy na miejsce a spałaś 8 godzin.
-Co? Tak długo?
-Tak i co z tego ważne że się wyspałaś. O już jesteśmy spójrz.
Zajechaliśmy do domku jednorodzinnego. Był żółty z czerwonym dachem dokładne taki jaki zawsze chciałam mieć.
-I jak podoba się?
-WOW Dawid nawet nie wiesz jak bardzo.
Weszliśmy do środka. Okazało się że Gosia wzięła mnie do siebie po to aby Dawid mógł wszystkie moje rzeczy przenieść do naszego domku który wcale nie był taki mały jakby nam się wydawało. W garażu stał mój Mercedes i Honda Gosi. Z tyłu mieliśmy prywatną plażę z dużym ogrodem z basenem i placem zabaw dla dzieci. W domu była kuchnia łazienka salon na parterze a na pierwszym piętrze była sypialnia moja i Dawida obok pokój dla dziecka i pokój dla Gosi która zamieszka razem z nami a z nią mój brat Mateusz(są parą)który jutro przyjedzie. Piwnica została przerobiona na kino dla 40 osób oraz pokój gościnny, okazało się też że Maciej wyjechał z powrotem do Stanów i że Dawid już nigdzie nie wyjeżdża i zostajemy wszyscy razem w Łebie. Tym razem na prawdę zaczynamy nowy rozdział w życiu.
-Już czas się pożegnać.
-Co? o co ci chodzi? z kim się pożegnać?
-Z naszymi dziećmi.
-Co? Ale dlaczego?
-Zapomniałaś? Dziś dzień walki na moce. moce moce moce.-słyszałam jego głos odbijający się echem. Zaczęłam biec w stronę dzieci. Słyszałam jego śmiech. Zanim dobiegłam zobaczyłam błysk i krzyk dziewczynki. Na ciuchach chłopca było pełno krwi, gdy tam dobiegłam zobaczyłam martwą dziewczynkę. Nogi się pode mną ugięły zaczęłam płakać, a wtedy chłopiec d mnie podszedł i spytał.
-Jesteś ze mnie dumna mamusiu? Wygrałem cieszysz się?
Jego głos zaczął narastać śmiech Dawida tak samo nagle ciało dziewczynki ożyło choć nadal było we krwi. Zaczęło mówić w obcym języku a na koniec usłyszałam.
-Sabat zawsze wygrywa. Ciąża zawsze będzie bliźniacza!!!-i ciało upadło.
Zaczęłam krzyczeć. Obudziłam się na podłodze,cała mokra. Ruszyłam do łazienki. Po półgodzinnym prysznicu ubrałam się i wyszłam. Pojechałam do ginekologa na badanie USG aby sprawdzić czy ciąża jest pojedyncza a nie bliźniacza. Lekarz potwierdził że będzie to chłopiec. Jeden chłopiec.
Kiedy wyszłam na zewnątrz nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Po drugiej stronie ulicy stał Dawid oparty o swój samochód z nonszalanckim uśmiechem. Pobiegłam w jego stronę ile sił w nogach a on objął mnie i pocałował namiętnie a potem wyszeptał.
-Wiesz chyba niedługo będę musiał kupić samochód z większymi drzwiami bo się nie zmieścisz hahaha.
-No wiesz ty co to było podłe hehe.
-Oj daj spokój przecież wiesz że żartuje. Kochasz mnie nadal?
Spojrzałam na niego, zrobił minę smutnego szczeniaczka.
-Ta mina już na mnie nie działa.
-Oj no nie daj się prosić.
Dobrze wiedział że nie potrafię się na niego długo złościć.
-Mam dla ciebie niespodziankę.
-Tak a niby jaką?-odpowiedziałam niby zrezygnowana.
-Jak wsiądziesz to się dowiesz.
-No dobra ale jeszcze raz taki żart o moim brzuchu tak ci nie daruje.
Wsiedliśmy i ruszyliśmy na północ od Warszawy.
-Wróciłeś już na stałe?
-Nie jeszcze 2 tygodnie i będę normalnym człowiekiem a wtedy wrócę i zaopiekuję się wami. Który to miesiąc?
-Piąty.
-Aha dobrze prześpij się dobrze ci to zrobi.
Obudziłam się. Był chyba wieczór, jeszcze jechaliśmy.
-Witam księżniczkę jak się spało?
-Bardzo dobrze gdzie my jesteśmy i jak długo spałam?
-Jesteśmy w Łebie i już prawie dojeżdżamy na miejsce a spałaś 8 godzin.
-Co? Tak długo?
-Tak i co z tego ważne że się wyspałaś. O już jesteśmy spójrz.
Zajechaliśmy do domku jednorodzinnego. Był żółty z czerwonym dachem dokładne taki jaki zawsze chciałam mieć.
-I jak podoba się?
-WOW Dawid nawet nie wiesz jak bardzo.
Weszliśmy do środka. Okazało się że Gosia wzięła mnie do siebie po to aby Dawid mógł wszystkie moje rzeczy przenieść do naszego domku który wcale nie był taki mały jakby nam się wydawało. W garażu stał mój Mercedes i Honda Gosi. Z tyłu mieliśmy prywatną plażę z dużym ogrodem z basenem i placem zabaw dla dzieci. W domu była kuchnia łazienka salon na parterze a na pierwszym piętrze była sypialnia moja i Dawida obok pokój dla dziecka i pokój dla Gosi która zamieszka razem z nami a z nią mój brat Mateusz(są parą)który jutro przyjedzie. Piwnica została przerobiona na kino dla 40 osób oraz pokój gościnny, okazało się też że Maciej wyjechał z powrotem do Stanów i że Dawid już nigdzie nie wyjeżdża i zostajemy wszyscy razem w Łebie. Tym razem na prawdę zaczynamy nowy rozdział w życiu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)