środa, 21 lutego 2018

ROZDZIAŁ 28

Zaraz po powrocie do osady Elena udała się do mojego domku by wyjaśnić wszystko Dannemu. Ja natomiast poszłam spotkać się z Klausem. Niestety w ich domu był tylko Elijah. Pozwolił mi wejść do środka i poczekać na brata siedząc na kanapie. Od razu było widać że mu się podobam i w sumie po części z wzajemnością. Elijah był najbardziej rozważnym ze swoich braci, był także szarmancki, dobrze wychowany i umiał obchodzić się z kobietami. Przyznam że mi tym zaimponował.
-A więc co Cię sprowadza do mojego brata? Czyżby znów coś przeskrobał? Jeśli tak to z góry proszę o wybaczenie w jego imieniu.-zagaił z nienacka nalewając Bourbon do szklanek.
-Nie, tym razem Klaus jest czysty. Po prostu chciałabym wyjaśnić z nim pewną sprawę, a raczej podzielić się informacjami które dziś usłyszałam.-odpowiedziałam.
-Dlaczego akurat przyszłaś z tym do Klausa a nie do mnie lub do Kola albo twojej przyjaciółki a mej siostry Rebeki? Dlaczego akurat on?-zapytał siadając przy mnie i podając mi kieliszek.
-Otóż przyszłam z tym do niego bo informatorka zdradziła mi że najpierw widziała się z twoim bratem więc chciałabym porównać czy informacje są spójne czy też różnią się od siebie istotnymi szczegółami.-odpowiedziałam i upiłam łyk bourbonu, a gdy na niego spojrzałam to spostrzegłam że patrzy mi w oczy swoimi błękitnymi oczami. Speszyłam się.
-Ona? Znam ją?-zapytał
-Tak to Katherine.
-Ach Katerina Petrova, odwieczna zmora naszej rodziny. Dlaczego potajemnie się z nią spotkałaś i po co?
-W sumie to byłam umówiona z Eleną, a na Katherine wpadłyśmy przypadkiem bo jak się później okazało, ona sama nas szukała. Pozwól że ci wszystko opowiem.
Elijah wysłuchał mnie uważnie co jakiś czas wtrącając swoje uwagi. Na koniec zapadła niezręczna cisza. Wpatrywaliśmy się w swoje oczy aż w końcu Elijah zabrał głos.
-Doprawdy dziwi mnie ta nagła zmiana u panny Pierce. Tym bardziej szokujące jest to, że ona ma córkę. Fakt że ukryła ją przed światem tak dobrze świadczy tylko o jej matczynej miłości do niej i troski o córkę. Jeśli to wszystko prawda to tak na prawdę nikt nigdy nie poznał prawdziwej Katherine  Pierce, a ona przez setki lat dobrze odgrywała rolę zimnej suki.
-Tak masz rację. Jednak wydaje mi się że po raz pierwszy Katherine powiedziała prawdę.
-Myślę że możesz mieć rację jednak nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
Wstał i podszedł do okna wypijając resztę trunku. Zrobiłam to samo i tak staliśmy w milczeniu obserwując las za oknem.
-Jesteś moją ulubioną sobowtórką wiesz?
-Elijah przestań wcale nie...
-Cśśśś nie gadaj tyle.-mówiąc to położył swoją dłoń na mojej twarzy a po chwili pocałował mnie czule i namiętnie zarazem. Poczułam przypływa energii i szczęścia. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. W pewnej chwili coś kazało mi przestać.
-Elijah my nie możemy...To dla mnie za szybko...
-Paula ale co ty mówisz. Na miłość nigdy nie jest za szybko, a ja właśnie Cię kocham i wiem że ty mnie też. Od naszego pierwszego spotkania między nami iskrzy. Kto wie ile czasu nam zostało.
-Tak masz rację ale...-znów mnie pocałował. Teraz zrobił to odważniej, a ja głupia znów mu uległam i odwzajemniłam to. Kiedy się objęliśmy to szklanki wyleciały nam z rąk i upadły na podłogę roztrzaskując się na kawałki co na chwile oderwało nas od siebie. Spojrzeliśmy w dól i potem na siebie. Elijah już chciał wrócić do całowania ale powiedziałam:
-Memento morii
-Pamiętaj o śmierci. Dobrze powiedziane, lecz teraz nie myśl o tym.
-No to zajmij mnie czymś żebym o tym nie myślała.
Jakby czytał mi w myślach. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i położył się na mnie, lecz ja szybko zamieniłam się miejscami i byłam na górze. Zaczęliśmy całować się jeszcze bardziej namiętnie, zrywając z siebie ciuchy. Ta noc była upojna i nie zapomniana. Nie wierzę ale Katherine Pierce miała rację. Elijah to wyjątkowy facet dla którego można stracić głowę bardzo szybko. W sumie co mi tam i tak za kilka dni mogę żyć więc będę żyć chwilą. Po wszystkim wtuliłam się w mojego partnera i poszliśmy spać. Tej nocy nigdy nie zapomnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz