sobota, 18 listopada 2017

ROZDZIAŁ 25

3h później. Nowy Orlean

A więc jestem na miejscu. Nowy Orlean. Miasto jazzu założone przez rodzeństwo pierwszych wampirów Mikaelsonów. Rebeka wysłała mi adres ich domu. Udałam się tam od razu. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Gdy wysiadłam z samochodu poczułam za sobą czyjąś obecność a gdy się odwróciłam zobaczyłam brunetkę z grzywką średniego wzrostu. Miała wzrok uwodzicielki ubrana była cała na czarno, miała wysokie buty na koturnie, legginsy, t-shirt i skórzaną kurtkę. Jej twarz wydała mi się dziwnie znajoma, po chwili już wiedziałam gdzie ją widziałam ale nie mogłam uwierzyć w to co widzę. To była Katherine Pierce ale to przecież nie ma sensu i niemożliwe. Zabiliśmy ją lata temu a ciało spaliliśmy. Chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co i zamiast tego zaczęłam biec ale po chwili poczułam silne uderzenie w głowę.
Nie wiem ile byłam nieprzytomna ale gdy się obudziłam czułam silny ból głowy a gdy otworzyłam oczy nade mną stała Rebeka i Klaus.
-Nareszcie się obudziłaś, a już myślałem że sobowtór uderzył cię zbyt mocno i będę musiał ją zabić. Na szczęście jesteś twarda-powiedział z uśmieszkiem Klaus.
-Zamknij się już Nik, najważniejsze że jest cała i tyle.-usłyszałam łagodny głos Rebeki.-Jak się czujesz moja droga?
-W porządku...To znaczy boli mnie głowa ale poza tym jest w porządku.-odpowiedziałam
-Miło to słyszeć, bo inaczej miałabym wyrzuty sumienia a Elijah byłby smutny.-usłyszałam za sobą aksamitny łagodny głos.
Odwróciłam głowę a za mną stała winowajczyni mojego bólu. Natychmiast wstałam do pozycji
bojowej.
-Katherine...-wycedziłam przez zęby. Ona się tylko roześmiała. Jej śmiech był taki jak głos aż chciało się śmiać razem z nią.
-Chciałabym ale niestety jestem Elena Gilbert. Chciałabym poznać kiedyś tą sławną Katherine Pierce, wszyscy o niej mówią.-powiedziała Elena.
-Ale jak to możliwe. Przecież wy jesteście...
-Identyczne? Tak wiemy o tym.-usłyszałam głos Elijaha.-Poznaj jedną z jej sobowtórek Paulino.
-Paulina miło mi cię poznać ale dalej nie wiem jak to możliwe.-powiedziałam.
-Elena mi również miło cię poznać i też nie wiem do końca jak to możliwe.-odpowiedziała mi dziewczyna.
-Dziwi was to? To dopiero za chwilę będziecie w szoku.-powiedziała Rebeka.-Klaus poproś do nas naszych dwoje gości.
-Z rozkoszą siostro.-uśmiechnął się-Drogie panie zapraszam do nas.
W tym momencie weszły dwie brunetki posturą przypominające Elenę i Katherine. Miały zasłonięte twarze tak że tylko oczy im było widać. Stanęłam obok Eleny.
-Drogie panie-przemówił Elijah-Nie ukrywajcie swoich uroczych twarzy.
W tym momencie kobiety zdjęły opaski i jednocześnie ja i Elena stałyśmy jak sparaliżowane. Przed nami stały dwie identyczne dziewczyny które tak jak Elena wyglądały jak Katherine.
-Paulino Eleno poznajcie proszę Amarę-pierwszą z rodu Petrovych.-przedstawił ją Klaus
-Pierwszą ale to by oznaczało że...-zaczęła Elena.
-Tak że ma ponad 2 tys. lat. Była ona pierwszym wampirem. Narodziła się w starożytnej Grecji gdzie poznała Silasa który razem z nią przemienił się w wampira lecz jak na razie nie znamy jego położenia. Tak czy inaczej zła wiedźma stworzyła tzw. drugą stronę dla osób nadnaturalnych które po śmierci trafiają właśnie tam, a naszą biedną Amarę zrobiła kotwicą co oznaczało że każda istota nadnaturalna przechodziła przez nią a ona boleśnie odczuwała jej śmierć.Dowiedzieliśmy się o niej 200 lat temu. Kiedy ją znaleźliśmy była zamieniona w posąg a gdy ją wydostaliśmy to pomogliśmy jej zniszczyć drugą stronę i zapomnieć o tym całym bólu. Trochę minęło zanim doszła do siebie. Ale od dwóch lat mieszka tu w Nowym Orleanie i ma się dobrze.-streściła Rebeka
-Dobrze a kim w takim razie jest ona-pokazała na drugiego sobowtóra Elena.
-To moja droga-zaczął Elijah-jest nasza stara znajoma Tatia Petrova kolejny sobowtór naszej Kateriny, Nie wiemy jednak który bo przed naszymi narodzinami mogło ich być setki. Dawna miłość moja i Niklausa. Stare dzieje. Myśleliśmy że zginęła już wieki temu ale jak się okazało nasz braciszek Kol zmienił ją w wampirzycę i kazał jej uciec jak najdalej od nas. Jakiś czas temu Rebeka spotkała Tatie w barze i sprowadziła do naszego domu i odtąd mieszka ona z nami.
-Wow tego bym się nigdy nie spodziewała. Ale po co w takim razie sprowadziliście Elenę i jak ją znaleźliście. Chwila niech zgadnę ma setki lat i spotkaliście ją przypadkiem w Nowym Orleanie.-powiedziałam.
-A tu cię moja przyjaciółko zdziwię. Otóż nasza rodzina i Elena mamy wspólną przeszłość ale nie tak odległą jak z resztą sobowtórów. Otóż nasza kochana Elena urodziła się w Mystic Falls w stanie Virginia w 1992 roku. W 2009 roku poznała braci Salvatore i potem przez serię zdarzeń poznała nas. Jest wampirzycą od 2012 roku. Żyjemy w pewnego rodzaju przyjaźni i Elena zgodziła się przyjechać i nam pomóc.-wyjaśniła Rebeka.
-Dobrze ale w czym mają nam pomóc 2 sobowtóry Katherine i jej pierwowzór-spytałam a z odpowiedzią pospieszył mi Klaus.
-Otóż pod twoim telefonie postanowiliśmy nie czekać i pójść do zaprzyjaźnionej wiedźmy która zobaczyła co cię spotkało. Gdy zobaczyliśmy Finna z tą wiedźmą to od razu wiedzieliśmy co zamierza. Już kiedyś planował to zrobić z Tatią i Katherine ale go powstrzymaliśmy. Otóż nasz brat chciał za pomocą krwi mojej i sobowtóra stworzyć truciznę która po podaniu wilkołakowi robi z niego hybrydę wilka i wampira taką jaką jest Klaus. Niestety coś takiego mogłoby doprowadzić do zaniku obu gatunków. Wsadziliśmy więc Finnowi sztylet w serce w 1452r. i schowaliśmy go w piramidach w Egipcie i nałożyliśmy wiele zaklęć ochronnych tak żeby tylko najpotężniejsza wiedźma mogła go znaleźć. Na szczęście jest taka tylko jedna i jest ona po naszej stronie a w wizji zobaczyła inną silniejszą od niej samej. Prawdopodobnie jest ona tak samo stara jak i my i to ona odnalazła i uwolniła naszego brata który teraz pragnie doprowadzić swój plan do końca i zemścić się na nas jednocześnie. Wezwaliśmy Kola ale trochę mu zajmie dotarcie tutaj. Próbowaliśmy także znaleźć Katherine ale nasza wiedźma nie dała rady więc wezwaliśmy wiedźmę Bennett której ród jest potomkami wiedźmy która stworzyła drugą stronę i Amarę zamieniła w kotwicę. Na nasze nieszczęście żyją tylko 2 wiedźmy Bennett z czego jedna nie jest już w stanie rzucać takich silnych zaklęć a druga z nich jest w idealnym wieku ale nie wiemy czy nam pomoże po paru przykrych rzeczach ale kto wie. Zobaczymy kiedy tu przybędzie,
Kiedy to usłyszałam to aż mnie zmroziło ale najgorsze było to że oni wciąż szukają Katherine.
-A co się stanie jeśli nie znajdziemy Katherine?-zapytała lekko oszołomiona Elena za co jej dziękowałam w duchu.
-Wtedy nie będziemy wystarczająco silni żeby stworzyć jakąkolwiek formę obrony przed tym co chce nam zgotować nasz kochany starszy brat. Jesteśmy jednak pewni że jak Davina i wiedźma Bennett się dogadają to na pewno znajdą Katerine-powiedział nie znany mi dotąd głos i wtedy zza ściany wyłonił się młody rudy chłopak bardzo dobrze zbudowany który na oko mógł zostać zmieniony w wampira w wieku 20 lat. To musiał być Kol.
-Bracie nie spodziewaliśmy się ciebie tak szybko.-powiedziała Rebeka.-Poznaj proszę...
-Wiem kim one są. Odwiedziłem Davinę zanim tu przyszedłem i wszystko mi opowiedziała.-przerwał jej Kol.
-Bracie cieszę się że dotarłeś tutaj tak szybko.-powiedział Klaus
-Zawsze przybędę szybko kiedy chodzi o rodzinę. Always and Forever pamiętasz?-odpowiedział
-Naturalnie.
Doszło do spotkania rodzinnego lecz ja dalej nie wiedziałam jak mam im powiedzieć o Katherine.
-Paulina czy coś jest nie tak?-zagaiła Tatia i wtedy wszystkie oczy zostały skierowane na mnie.
-Tak słuchajcie nie wiem jak mam wam to powiedzieć ale...
-Po prostu to powiedz bez owijania w bawełnę.-powiedziała Amara.
-Dobrze a więc jeśli chodzi o Katherine to żadna wiedźma wam nie pomoże.
-A to niby dlaczego moja droga? Wiesz coś czego my nie wiemy?-powiedział Klaus z ciekawością.
-Otóż Katherine Pierce...nie żyje od ponad 120 lat.-powiedziałam z niepokojem.
Wszyscy stali osłupieni i bałam się że za chwilę się na mnie rzucą.
-Co?...Ale jak? Jak do tego wogóle doszło. Nawet nam nigdy nie udało się złapać Katherine a co tu dopiero mówić o próbie jej zabicia.
-Otóż...-opowiedziała im po krótce jak Katherine próbowała zagrozić mojej rodzinie i co nam zrobiła a w końcu o tym jak ją zabiliśmy.
-Świetnie nasza ostatnia deska ratunku przepadła możemy już teraz tylko czekać aż Finn i jego wiedźma nas zniszczą.-wrzasnął Kol
-Jest coś jeszcze...-zaczęłam.
-O  świetnie co tym razem? Może...-zaczął Kol
-Kol zamknij się chociaż na chwilę-wrzasnęła zawsze spokojna Rebekah.-Paulina przejdź do rzeczy.
-Ta wiedźma która pomaga waszemu bratu to wasza zaginiona siostra Freya. Poddali mnie hipnozie żebym o tym zapomniała ale pije werbenę więc pamiętam wszystko.-opowiedziałam im jeszcze o tym co się dowiedziałam. Chwilę później był już tylko huk i piszczenie w uszach. otworzyłam oczy a w środku wszyscy leżeli a nad nami w wejściu stały zakapturzone postacie. Po chwili czterej pierwsi zdjęli peleryny. Poznałam ich od razu to był mój brat i brat Dawida a obok nich stali Dawid i mój syn Aron. Oboje mieli grobowe miny. Wtedy przemówił Dawid.
-Pójdziecie z nami.
Wtedy tłum za nimi podniósł nas i zaczął wyprowadzać nie wiadomo dokąd. Po chwili zostałam uderzona w tył głowy i straciłam przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz