Dziś opuszczam Wodogrzmoty. Nie ma tu dla mnie miejsca. Czas poszukać szczęścia gdzie indziej. Wyruszam w świat, w nieznane.
2 dni później
Byłam gdzieś na granicy USA i Kanady. Jedyne co pamiętam to to że jechałam w nocy i nagle zza zakrętu zobaczyłam błysk świateł. Potem zapadła ciemność. Obudziłam się na brzegu jakiegoś jeziora. Za mną tonął mój samochód. Na szczęście bagażnik nie był jeszcze pod wodą więc dźwignęłam się na nogi i jak najszybciej podbiegłam do auta i zaczęłam wyciągać swoje rzeczy a potem zajrzałam dalej do auta i uratowałam co się dało. Chwilę później wróciłam na ulicę i szukałam drugiego auta. Nigdzie go nie było. Nagle nastąpił wybuch. Wtedy zobaczyłam auto, Było w wąwozie. Pasażerów jednak w środku nie było, bo drzwi były otwarte więc raczej zdążyli uciec. Tylko gdzie oni są? Nagle ogłuszył mnie silny cios w tył głowy. Upadłam i znowu nie było nic poza ciemnością. Kiedy obudziłam się nadal było ciemno więc albo przespałam cały dzień lub tylko godzinę może dwie nie więcej. Poczułam że coś mnie piecze w skórę. To pewnie liny zostały nasączone werbeną(roślina która szkodzi wampirom), ale jakim cudem przecież ostatnie złoże przepadło podczas wojny z Pierwszymi wilkołakami. Nie wierzę że ktoś ma werbenę. Właśnie...ktoś. Kim jest lub są osoby które mnie uwiązały do drzewa. Nie słyszę ich. Albo ich tu nie ma albo werbena osłabiła moje zmysły. Nagle dobiega mnie czyjeś stłumione wołanie. Chyba młodej kobiety.
-Rainer obudziła się chodź tu szybko!
-Już idę spokojnie nic się nam nie stanie dopóki jest uwiązana liną nasączoną w werbenie.-odpowiedział facet.
-Nic mnie to nie obchodzi. Po co my to wogóle zrobiliśmy? Mogliśmy po prostu złapać stopa i uciec.
-Paige to nie takie proste. Przez nią nie mamy samochodu...
-Tak nie mamy bo ty nim w nią wjechałeś.-przerwała mu kobieta.
-Nie przerywaj mi. Po drugie to wampirzyca. Rebeka wiele za nią da. Musimy się z nią tylko skontaktować.-dokończył Rainer.
Rebeka...kiedy usłyszałam to imię to od razu na myśl przyszła mi blond włosa wampirzyca o pięknej twarzy anioła. Była ona Pierwszą wampirzycą na świecie która wraz ze swymi braćmi pomogła nam pokonać Pierwsze wilkołaki. Zaraz potem słuch o niej zaginął. Jednak podczas przygotowań zaprzyjaźniłyśmy się. Jej bracia wyruszyli na poszukiwania lecz jak do tej pory jej nie odnaleźli. Czy to możliwe że to ta sama Rebeka?
-Mam gdzieś ile za nią da Rebeka. Chcę tylko wrócić do domu do naszego syna Alarica. On jest teraz sam i na pewno się martwi czemu jeszcze nas tam nie ma.-ciągnęła kobieta.
-Paige uspokój się Alaric ma 12 lat umie sobie poradzić sam w domu.-odpowiedział jej facet.
-Może i tak ale nie wiem jak ty ale ja zamierzam złapać stopa i jechać do niego a ty jak chcesz to czekaj sobie na Rebeke.-oznajmiła Paige.
-Tak zróbmy. Nie powinno Cię tu być kiedy ona się tu zjawi. Ale pamiętaj nie zdejmuj maski dopóki nie dojedziesz do domu.
-Dobrze tak zrobię.
Teraz już wiedziałam dlaczego ich krzyki były takie przytłumione. Mieli maski na twarzach tak żeby nikt ich nie poznał.
Podłożyłam nogę kobiecie a ta runęła na ziemię. Maska spadła jej podczas upadku i wtedy ją zobaczyłam. Twarz osoby której nie spodziewałam się zobaczyć już nigdy w życiu. To była Freya. Zaginiona siostra rodu pierwszych. Wiedźma. Dotąd nikt nie wiedział co się z nią dzieje ani gdzie się podziewa. A oto stoi przede mną ona. Najpotężniejsza żyjąca wiedźma na świecie. Nie mogę w to uwierzyć.
-Cholera Finn jesteśmy spaleni zobaczyła moją twarz.
-Spokojnie siostro. Paulina na pewno wie że przy nas lepiej nie popełniać głupstw. Prawda?
-T-t-tak-wyjąkałam-Cholera musieliście aż tak mocno mi przywalić? Głowa mi pęka.
-Przepraszam za siostrę. Jest trochę...porywcza.
-Zupełnie jak Rebeka. To na pewno są siostry. Porywczość to wasz znak rozpoznawczy w rodzinie.
Na imię Rebeki Freya podskoczyła jak oparzona i podbiegła do mnie.
-Skąd znasz Rebekę!?
-Przestań mnie szarpać!
-Gadaj skąd znasz naszą siostrę już!!!
-Finn czy...
-Zamknij się i gadaj albo będzie z tobą źle!
-Siostro! Puść ją.
-Ale Finn przecież ona zna Rebekę, a skoro zna ją to na pewno zna resztę rodzeństwa.
-Wiem ale na pewno powie nam to po dobroci. Wie że bardzo łatwo możemy to na niej wymusić. A teraz Paulino proszę powiedz mi co o nich wiesz i skąd ich znasz.
-No można było tak od razu bez zbędnej przemocy.
Freya warknęła kiedy się podnosiłam ale Finn uciszył ją jednym ruchem ręki.
-A więc?-syknęła Freya
-Poznałam ich podczas wojny z pierwszymi wilkołakami. Na naszą osadę zbliżały się dwie armie na których czele stało 5 pierwszych wilkołaków. Jeden z nas jakimś cudem skontaktował się z Klausem i jego rodziną. Przybyli 3 dni później. Dzięki nim wygraliśmy tę wojnę. Żyli z nami przez parę miesięcy. Potem odeszli. Nikt nie wiedział dlaczego. Po prostu się pożegnali i odeszli, ale powiedzieli że jeśli będziemy potrzebować ich pomocy to przyjdą z ochotą. No to tyle.
-Interesujące. Bardzo interesujące. Wspomniałaś o osadzie. Co to za osada.
-To Wodogrzmoty Cienia. Wioska położona nad wodospadem. Jest bardzo duża i rozrasta się wraz z przybyciem nowych ludzi. Mieszkają tam wszystkie istoty nadnaturalne które tylko chcą się przyłączyć począwszy od Banshee na wampirach kończąc. Ostatnio zaczęliśmy budować osadę pod ziemią na wypadek ataków itp. Jest to jedyne takie miejsce na ziemi jak na razie. Jest tam bardzo bezpiecznie i każdy dba o siebie nawzajem.
-Skoro jest tam tak idealnie to czemu wyjechałaś stamtąd?-zapytała Freya.
-Ponieważ chce zwiedzić świat.-skłamałam.
-Kłamiesz. Wyjechałaś przez faceta. Typowe.-prychnęła wiedźma.
-To nie twój interes.
-Dziewczyny spokojnie. Zachowujmy się jak cywilizowani ludzie. A zatem kiedy ostatni raz widziałaś nasze rodzeństwo?
-Miesiąc może półtorej miesiąca temu.
-Rozumiem. No cóż to dłużej nie będziemy cię zatrzymywać. Znajdę ci jakiś samochód. Twoje rzeczy są tam pod drzewem.
-Dziękuję.
-Nie możemy jej tak po prostu wypuścić. Wie o nas. Może w każdej chwili ich powiadomić.-wrzasnęła Freya.
-Och no tak. Chwila.
Podszedł do mnie i spojrzał w oczy. Domyśliłam się że mnie zahipnotyzuje. Nie wiedział że pije napar z werbeny.
-Zapomnisz wszystko co się tu wydarzyło a także to że nas spotkałaś. Miałaś stłuczkę. Twój samochód będzie stał przy ulicy. Weź swoje rzeczy i odjedź i kontynuuj swoją podróż.
Po chwili już ich nie było. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Wybrałam numer do Rebeki i zadzwoniłam. Odebrała.
-Mów co się dzieje.-powiedziała od razu.
-Jadę teraz do Nowego Orleanu. Musimy się tam koniecznie spotkać ty ja i twoje rodzeństwo. To bardzo pilne. Życie wasze i co za tym idzie innych wampirów jest zagrożone.
-Dobrze zbiorę rodzinę i widzimy się w naszym domu. Wyślę ci adres. Nigdzie się nie zatrzymuj. Będziemy czekać.
-Zrozumiałam do zobaczenia.
Ruszyłam w stronę Nowego Orleanu. Przede mną 3 godziny jazdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz