Drogi pamiętniku od mojego ostatniego wpisu minął rok. Wiele się działo przez ten czas więc kompletnie nie miałam głowy do tego aby cokolwiek napisać.
Randka moja i Caleba była idealna jak z filmu, tydzień później byliśmy parą. Okazało się że ma on małą córeczkę z wilkołaczycą. Na początku bardzo mnie to zdziwiło bo wampiry są bezpłodne ale on powiedział mi że jest Hybrydą. Z natury jest wilkołakiem ale za pomocą czarnej magii zwanej Ekspresją został zmieniony w wampira. Jego prawdziwa natura objawiła się podczas pełni gdy miał 10 lat bo wtedy zabił poraz pierwszy. Rodzina się go wyrzekła. Każdy poza siostrą Laurie i bratem Carlem. Żyją na tej planecie tysiąc lat. Jego rodzeństwo jest gdzieś rozrzucone po świecie. Córka jego jest owocem przygodnego sexu. Razem z matką Hayley dał córce na imię Hope co znaczy nadzieja bo mieli nadzieję że ich córka będzie miała normalne spokojne życie. Jednak ich spokój nie trwał długo bo gdy mała miała zaledwie kilka miesięcy to jej matka zapadła w sen i została połączona z życiem swojej siostry Ariany. Caleb zamknął ją w trumnie i ukrył przed światem. A siostrę która jest człowiekiem ochrania jak tylko może. Mieszka ona tutaj w wodogrzmotach cienia i opiekuje się Hope. Jakiś czas później nasza osada została zaatakowana przez wiedźmy z Nowego Orleanu. Na szczęście nasze wiedźmy są o wiele bardziej potężne więc bez problemu je pokonały lecz nie obyło się bez ofiar. Jedna przepowiedziała przed śmiercią że rodzinie Pierwotnych wampirów grozi niebezpieczeństwo i prawdopodobnie śmierć. Myśleliśmy że to Volturi nimi byli ale okazuje się że istnieją jeszcze starsze wampiry od których wywodzi się wampiryzm i każde z nas.
Jeśli zginie jedno z nich to razem z nim każdy kto został przemieniony przez niego i innych z jego linii. Z całej piątki żyje tylko troje. Ja można tak powiedzieć pochodzę od Hybrydy o imieniu Claus jego rodzeństwo Elijah i Rebeka są trochę mniej znani od niego ale też budzą strach w naszym świecie. Nasz nowy przywódca skontaktował się w jakiś sposób z Clausem i on wraz z rodzeństwem niedługo tu mieli przybyć aby nam pomóc i żeby każdy mógł żyć dalej. Po ich przybyciu przez pewien czas był spokój lecz później zaczęły się ataki i masowe morderstwa na wampirach. Jeden z nich poinformował nas że zbliża się armia tzw. pierwszych wilkołaków którzy chcą zabić wszystkie wampiry i wilkołaki które staną im na drodze. W szczególności chcą zabić Pierwotnych. Gdy to wyznał to wyrwał sobie serce i umarł. Niedługo po tym zaczęły się przygotowania do ponownej bitwy. Caleb kazał Arianie wywieźć Hope jak najdalej od nas i dał jej bezpieczny telefon przez który mogli się kontaktować bez obaw o podsłuch. Czekaliśmy na nich przez bardzo długi czas. Alexa, wampirzyca przewidująca przyszłość po pół roku wreszcie zobaczyła że się zbliżają. Przygotowaliśmy wszystko tak żeby wyglądało że to miejsce jest opuszczone a my podzieliliśmy się na 4 grupy i ukryliśmy się gotowi do ataku. Przyszli dzień później. Zaatakowaliśmy. Wielu naszych poległo lecz w końcu wiedźmy przerwały zaklęcie ochronne i zabiły ich wszystkich jednym potężnym zaklęciem. Pochowaliśmy naszych wszystkich zmarłych i na drugi dzień w nocy zostaliśmy zaatakowani przez drugą większą grupę. Podnieśliśmy alarm lecz większość z nas już nie żyła. Do mojego domu weszło 5 wilkołaków. Nie wiem jakim cudem ale był z nimi mój i Dawida brat. Okazało się że są Hybrydami które się ukrywają. Natychmiast zabili swoich trzech towarzyszy i pomogli mi i Calebowi uciec w bezpieczne miejsce(Caleb u mnie nocował). Okazało się że to grupa najsilniejszego i ostatniego z rodzeństwa pierwszych. Alexa znalazła nas nie wiemy jakim cudem i powiedziała że zna zaklęcie na zabicie go i jego ludzi jednocześnie ale potrzebuje krwi wampira i Hybrydy. Więc daliśmy jej naszą krew i zrobiła to. W jednej chwili wszyscy nasi wrogowie padli. Spaliliśmy ich ciała i zaczęliśmy oceniać straty. Co najmniej połowa mieszkańców zginęła. Po kilku dniach Caleb i ja zamieszkaliśmy u niego na stałe. Przez dwa miesiące nie było żadnych problemów. Aż pewnego dnia w październiku ktoś zapukał do naszego domu. Stanęła w nich obca dziewczyna z dzieckiem na rękach. Rozpoznałam w niemowlęciu Hope ale nie wiedziałam kim była kobieta która ją trzymała. Kiedy zobaczył je Caleb to popłakał się i powiedział że to Hayley jego narzeczona i matka Hope. Odbyliśmy rozmowę podczas której Hayley powiedziała że gdy się obudziła to w jej trumnie leżała Hope a na zewnątrz martwa,pogryziona przez wilki Ariana. Pochowała ją i wyruszyła do nas. Widziałam Caleba jaki był szczęśliwy. Jego rodzina była w komplecie. Pod pretekstem pójścia do toalety poszłam do sypialni i spakowałam wszystkie swoje rzeczy i napisałam list w którym wszystko wyjaśniłam i wyszłam przez tylne drzwi. Nie mogłam psuć jego szczęścia. Przecież od początku wiedziałam że gdyby nie ta śpiączka to oni byliby razem. Po kilku godzinach przyszedł on do mnie pogadaliśmy, a na koniec pocałował mnie ostatni raz i powiedział że dziękuję że nie robię mu wyrzutów i że rozumiem jego sytuację. Tak o to kolejny rozdział miłosny kończy się na niczym. Jesteśmy tylko przyjaciółmi aż do dzisiaj. A mamy połowę lutego. Miłość jest chyba nie dla mnie. Dla mnie na zawsze będzie tylko FRIENDZONE. Mój Boże czemu ty mnie tak karzesz. Chyba zostałam do tego stworzona.
No to tyle z tego co się wydarzyło dotychczas. Napiszę jak coś ciekawego wartego opisania się wydarzy, a na razie muszę sobie wszystko poukładać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz